PROWINCJA

15 września 2003

Krystyna Janada

PROWINCJA

Scenariusz filmu fabularnego napisany na podstawie książki Barbary Kosmowskiej o tym samym tytule.

Wersja z 15 września 2003

Scena

EXT. DZIEŃ. Warszawa. Ulice miasta. Przez miasto jedzie zdezelowany stary opel. Kierowca jest kobieta, która około 45 letnia, Hanna Włodek. Dojeżdża do świateł. Gwałtownie hamuje z piskiem opon. Nie zauważyła, że światło jest czerwone. Jej torebka leżąca na siedzeniu obok niej, z impetem spada na podłogę samochodu. Wysypuje się z niej wszystko, dokumenty, ogromne ilości różnych proszków przeciwbólowych, perfumy, cukierki, gumy do żucia, długopisy, dyskietki, i prawie wypita butelka wódki. Hanka, przeklina, schyla się, aby pozbierać wszystko. Wtedy światło zmienia się na zielone. Kierowcy za nią zaczynają na nią trąbić. Hanka podpis twarz, rozgląda się. Widzimy, że zdezorientowana, jakby pijana, mówi: Łupss!- sama do siebie, uśmiecha się przeraszajaco, macha przyjaźnie do całego swata. Śmieje się do siebie. I rusza nie pozbierawszy zawartości torebki.

Scena

EXT. DZIEŃ. Ulice Warszawy. Hanka włącza radio na cały regulator. Jedzie dość szybko. Wjeżdża z impetem na puste rondo nie zauważając, że światło jest dla niej czerwone, i kiedy odwraca głowę z boku widzi tylko przerażoną twarz kierowcy jadącego na nią samochodu i za nim twarz dziecka siedzącego w krzesełku. Twarz dziecka rozmazuje jej się. Przejeżdża. Nie ma uderzenia. Hamuje i staje na poboczu. Kierowca zdążył wymanewrować swój samochód, nic się nie stało. Hanka widzi tamten samochód stojący na środku ronda, w swoim lusterku, ale kiedy kierowca wsiada z samochodu przerażony, Hanka nie wytrzymuje nerwowo i szybko odjeżdża.

Scena

INT. WIECZÓR. Mieszkanie Hanki. Hanka kołysze się przed telewizorem w bujanym fotelu, popijając Ballantine’a. Jest dość pijana. Ubrana w wyciągnięty dres z uciętymi nożyczkami nogawkami. Przerzuca kanały, kolejno na ekranie reklama kremu, reklama piwa, kilka kretyńskich seriali, wiadomości – ktoś coś ukradł, zdefraudował, gdzieś wojna… Przerzuca kolejne kanały, komentuje coś pod nosem….Popijając. Na kolanach śpi kot.

Scena

INT. WIECZÓR. Mieszkanie warszawskie Hanki.

Do pokoju wchodzi Inka, 19 letnia córka. Przechodząc mówi

INKA

Idę na siłownię. Gdyby dzwonił Paweł…

HANKA

To powiem, że jesteś na siłowni.

INKA

Zatrzymuje się w drzwiach

Znów pijesz?

HANKA

Przepraszam, jakoś nie mam bez tego odwagi oglądać telewizji.

Uśmiecha się rozbrajająco. Inka wraca całuje ją w policzek. Hanka, „odcałowuje”, ale już w powietrze. Inka wychodzi.

 

Scena

INT. WIECZÓR. Restauracja.

Z gwarnej restauracji dzwoni trochę odchylając się na bok, telefonem komórkowym mąż Hanki. Słychać dźwięki wyciskanego numer telefonu. I rękę kobiety na jego udzie, pod stołem. Hanka odbiera rozmowę na swoim komórkowym leżącym koło niej.

WŁODEK

- Co robisz?

- Jesteś na siłowni. Co ty za bzdury opowiadasz? --- Słyszę telewizor. Jesteś pijana.

- Wracam za dwie godziny. Jeszcze kręcimy jedną scenę i wracam.

- Mam klucz.

Rozłącza się.

Włodek odkłada telefon. Ujmuje rękę młodej pijanej kobiety ze swojego uda

WŁODEK

Idziemy, jutro nie wstaniesz na zdjęcia.

AKTORKA

Za to będę grała rozluźniona. Śmieje się.

WŁODEK

Chodź.

Wstają wychodzą.On wyprowadza ja trzymając jej rękę, która wiecznie chce trafić w poprzednie miejsce, albo w jakiekolwiek inne intymne…

Scena

INT. WIECZÓR. Mieszkanie Włodków.

Dzwoni telefon. Hania wstaje, z trudem, podnosi słuchawkę stacjonarnego telefonu.

HANKA

Jest na siłowni. Mąż na siłowni. Kot na siłowni. Telewizor na siłowni. A ja w… Przepraszam cię chłopcze chciałam powiedzieć coś brzydkiego. Idź na siłownię kochany. Cały świat się tam spotyka….

Wychodzi z pokoju. Telewizor gra dalej. Kot idzie za nią. Ona idzie korytarzem, zapala jakieś światła, z czegoś się rozbiera, coś wyrzuca, cały czas mówiąc cos do siebie i śmiejąc się sama ze swoich żartów. Prawie nie rozróżniamy słów. Widzimy ją fragmentami w perspektywie mieszkania. Wywraca się, po potknięciu. Leży na podłodze. Jej śmiech zamiera.

 

Na tym tle Napisy czołowe filmu

 

 

Scena

EXT. DZIEŃ. TRAMWAJ.

Rano. Hanka dość nieprzytomna i roztrzęsiona jedzie tramwajem przez Warszawę.

Patrzy w okno. Szuka czegoś w torebce. Zakłada okulary słoneczne.

Scena

INT. DZIEŃ. Wydawnictwo. Hol wejściowy.

Hanka wchodzi do eleganckiego budynku prasowego. Wydawnictwo. Na ścianach kilka okładek ekskluzywnych pism dla kobiet. Wchodzi do winy.

Scena

INT. DZIEŃ. Box Hanki w Wydawnictwie.

Hanka siedzi przy komputerze, w swoim boksie. Wciska drukuj. Chwile czeka coś rysując flamastrem. Wychodzi krótkie podanie o urlop. Bez uzasadnienia. Porywa kartkę zanim zdążyliśmy ją przeczytać. Wychodzi. A my widzimy, że czekając na koniec drukowania wybiła zęby uśmiechniętej modelce na szczotkach drukarskich ze zdjęciami leżących na jej biurku. A w tytule SIEDEM ORGAZMÓW W JEDNĄ NOC zamieniła literki i w jej wersji jest to SIEDEM ORGANÓW W JEDNĄ NOC. Kiedy przechodzi koło kolejnego plakatu z dawną okładką pisma w którym pracuje widzimy że kiedyś pogłębiła flamastrem uśmiech innej piegowatej modelki na okładce z napisem SUKCES-JAKIE TO PROSTE!

Scena

INT. DZIEŃ. Sekretariat w Wydawnictwie.

Otwiera drzwi sekretariatu. Kładzie podanie na biurku. Do uśmiechającej się lalki Barbie mówi

HANKA

Podanie o urlop.

SEKRETARKA

Przekażę.

HANKA

Jeśli zapamiętasz kotku to bardzo cię proszę.

Wychodzi.

Scena

INT. DZIEŃ. Korytarz w Wydawnictwie.

Hanka otwiera kolejno dwoje drzwi w korytarzu. Do wnętrza pierwszego mówi tylko Ciesz się! Idę na urolop!

I idzie dalej. A za pokoju wybiega za nią zdumiona kobieta- Alina.

Hanka otwiera drzwi drugiego pokoju i patrząc na jakiegoś faceta, który wstaje na jej widok i wyraźnie otwiera usta, bo chce coś wytłumaczyć, mówi:

HANKA

Możesz od jutra starać się o moje miejsce oficjalnie. Zwalniam maszynę na siłowni….

Zamyka drzwi napotyka wzrokom Aliny, która stoi oniemiała.

HANKA

Zastanowiłabym się nad tym kolorem szminki. Odważnie!

Alina nie wie, co odpowiedzieć, Hanka odwraca się, kiedy Alina oburzona biegnie za nią, Hanka uśmiecha się przepraszająco i zamyka jej przed nosem drzwi kolejnego pokoju.

Scena

INT. DZIEŃ. Pokój Uli.

HANKA trzyma ręką i noga klamkę pokoju żeby Alina nie mogła się do niego dostać. Przy biurku siedzi płacząc i patrząc w swój komputer ULa.

HANKA

Co się stało?

ULA

Nic.

HANKA

Bo cię zaraz gwizdnę. Mów, co się stało!

ULA

Nie mogę pisać artykułu o pozycjach seksualnych. Nie mogę!!! Rozumiesz to?

HANKA

Jak nikt inny. Ale musisz.

ULA

Źle się czuję. Nie wiem, co się ze mną dzieje. To mnie też denerwuje. Widziałaś tytuł, jaki wymyślili? „Jak mu to dasz, on nie da ci już spokoju, będzie chciał więcej” Wykrzyknik. Ja nie mogę.

HANKA

Świetne! Odchodzę.

ULA

Co?

HANKA

Uciekam stąd.

ULA

W jakiej gazecie będziesz pracować?

HANKA

„ Nasze Wiadomości”

ULA

Co za idiotyczna nazwa…

HANKA

A jak się ma nazywać „ Kurier Bączków”? „ Gazeta Bączkowska”? „ Ekspres Bączkowski”? W nazwie „ Nasze Wiadomościach” jest nawet pewna powaga… To są

n a s z e w i a d o m o ś c i a nie w ogóle widomosci!

ULA

Przestań pić. I uciekać.

HANKA

Właśnie postanowiłam się dogonić. Siebie samą. Będę pisać do ciebie. Codziennie! Pa.

Napisz im, że normalna 25 letnia kobieta ma siedem orgazmów, co noc i to jest norma! I do tego mają dążyć, wszystko jedno, jakim sposobem, bo inaczej przegapią życie.

Niech się uwijają dziewczynki. A obok każ zamieścić reklamę tabletek ziołowych na depresję. Pa.

Scena

INT. DZIEŃ. Box Hanki w Wydawnictwie.

Hanka siedzi znów u siebie w boksie. Wykręca numer telefonu. Przed nią gazeta z zakreślonym czerwonym flamastrem ogłoszeniem. „ Nasze Wiadmosci” poszukają redaktora. Wymagane doświadczenie. Staż w pracy dziennikarskiej.

HANKA

Przyjdę na pewno! Warunki na miejscu. Dobrze. Na pewno.

Scena

INT. WIECZÓR. Mieszkanie warszawskie Włodków.

Widzimy rozłożona mapę Polski i zaznaczona jakąś miejscowość przy granicy, na dawnych Ziemiach Odzyskanych. Po mapie chodzi kot. Ręka przegania kota. Odrzuca mapę w pośpiechu i zabiera leżące pod nią sztućce. Hanka idzie z nimi do pokoju, gdzie maż Włodek siedzi przed telewizorem oglądając rozdanie Oskarów, je zupę odwrócony od stołu. Wchodzi Inka.

INKA

Idę na basen. Gdyby dzwonił Piotrek..

HANKA

Kochanie, ja wyjeżdżam na jakiś czas…

INKA

OK. Ale to jeszcze możesz powiedzieć?

HANKA

Tak.

Inka bierze ze stołu kawałek ciasta i zapycha nim usta. Hanka odwraca się do Włodka

HANKA

Wyjeżdżam Włodku.

Mąż nie zareagował.

HANKA

Zrobiłam lasanię tak jak lubisz, ale wyjeżdżam, Włodku.

INKA

Ojciec ma słuchawki.

HANKA

I co z tego? Ja też mam słuchawki.

INKA

Ale ojciec ma słuchawki na uszach i nie słyszy, że wyjeżdżasz.

Inka podeszła do ojca. Odjęła jedna słuchawkę i wrzasnęła mu w ucho
INKA

Mamuśka wyjeżdża.

I Inka wyszła.

WŁODEK

Wróciłaś do reportażu? Gratuluję. Na jak długo?

HANKA

Kilka miesięcy. Nie wiem. Może na zawsze.

WŁODEK

To jednak trochę długo.

Odwrócił się do ekranu i włożył słuchawki na nowo.

WŁODEK

Patrząc na ekran

Gdybym ja zrobił kiedyś taki film …

HANKA

To co?

Ale Włodek jej już nie słyszał

Scena

EXT. RANO. Parking przed blokiem Hanki. Hanka wkłada do zdezelowanego samochodu, jakiś karton, laptop. Wraca do mieszkania.

 

Scena

INT. RANO. Mieszkanie Włodków.

Hanka Przechodzi na palcach przez kuchnię, przypina na niej list do Córki: INKA KOCHANIE! JUŻ ZA TOBĄ TęSKNIĘ! ZADZWONIĘ JAK TYLKO DOJADĘ NA MIEJSCE. MAMA. Wchodzi do pokoju gdzie śpi mąż, przechyla się nad nim żeby wziąć jeszcze jakaś książkę z półki koło łóżka na którym on śpi i zapomniane, stojące tam perfumy. Przechyla się nad nim ostrożnie. Wtedy mąż otwiera jedno oko:

WŁODEK

Kochanie a co z pastą?

HANKA

O jakiej paście myślisz?

WŁODEK

Do zębów. Zawsze jak wyjeżdżasz, zabierasz naszą pastę i potem jest kłopot. Dobrze byłoby dokupić.

HANKA

Jesteś Włodku rozsądnym mężczyzną wierzę, że o to zadbasz.

WŁODEK

Skoro tak uważasz…..A rachunki?

HANKA

Już od dawna wszystko płacimy mój drogi z konta.

WŁODEK

Żartujesz…A ja cię tak podziwiałem za tę nadzwyczajną umiejętność dotrzymywania terminów…

HANKA

Wobec tego podziwiaj mnie dalej, ale za pomysłowość i spryt…Dwa razy w tygodniu wpadnie tu ciocia Miłka. Będzie o was dbała.

WŁODEK

Zapłacisz jej pieniędzmi ze swojego konta?

HANKA

Nie. Ciocia nie wzięłaby ode mnie złamanego grosza wiec powiedziałam jej, że to ty zadbasz o sprawy finansowe.

Włodek, wyraźnie zły wstał i poszedł bez słowa do łazienki. Hanka wpakowała kota do klatki. Siadła na krześle odliczyła głośno od 10 do 1, przeżegnała się i wyszła z mieszkania zamykając ostrożnie drzwi. Drzwi się otwierają, wychyla się zaspana Inka.

INKA

Jesteś trzeźwa? Możesz prowadzić?

HANKA

Mogę….

 

Scena

EXT. RANO. Parking przed blokiem Hanki. Hanka wkłada za wycieraczki eleganckiego mercedesa kartkę.

PRZERWA DOBRZE NAM ZROBI. WRÓCĘ JAK STANĘ NA NOGI. ŻONA.

Scena

EXT. DZIEŃ. Hanka jedzie samochodem, kot drze się przeraźliwie, w radio wiadomości, pogoda, horoskopy….Za oknami Polska, płaska, szara, pusta, prowincjonalna.

Scena

INT. DZIEŃ. Przydrożny bar. Hanka już zapłaciła z obiad i wychodzi. Od progu wraca i prosi o buletlkę wódki i sok pomarańczowy.

Scena

EXT. DZIEŃ. Hanka jedzie dalej. Przejeżdża przez jakieś małe miasteczko.

Patrzą na nią tylko przydrożne Chrystusy. Do każdego mówi: Wiem. OK. Itp.

Seria obrazków z Polski.

WIECZÓR. Kot wydostał się z klatki i biega po samochodzie. Hanka próbuje go złapać. Nagle wpada samochodem z całym impetem na słup. Hanka wysiada z samochodu. Słup, na którym się zatrzymała to słup z napisem BĄCZKI. Ogląda szkodę i przeklina szpetnie zaczyna wołać i szukać po pustych polach kota. Jest to słup z napisem BĄCZKI. Samochód jest pognieciony. Kot uciekł. Zjawia się jak spod ziemi policyjny samochód.

Scena

NOC. KOMISARIAT POLICJI. Przesłuchanie na temat wypadku trwa. Hanka zapłakana. Na ławce w komisariacie śpi kompletnie pijana kobieta. Albinowa. Policjant drugi, co jakiś czas ja szturcha stara się obudzić i mówi: Albinowa! Do domu!

POLICJANT 1

Niech pani nie płacze. Znajdzie się. On panią znajdzie…

HANKA

Ale jak, przecież on tu nic nie zna…

POLICJANT 1

Nazwisko?

HANKA

Włodek.

POLICJANT 1

Włodek to imię, ja pytam o nazwisko.

HANKA

I do tego imię męskie, ale nic na to nie poradzę. Włodek…

POLICJANT 1

Jak myślisz, Rysiu? Pisać Włodek?

POLICJANT 2

A pisz! Albo nie! Weźniemy od niej dokumenty. Jak Włodek to ma też tam. Bo tak musi być. Nie?

POLICJANT 1

A jak nie będzie tak?

POLICJANT 2

No to już trudno…

POLICJANT 1

Dokumenty proszę….

POLICJANT 2

Albinowa idźcie do domu….

POLICJANT 1

Daj jej spokój niech się prześpi. Przynajmniej ma tu ciepło. Do jakiego domu Rysiu ty jej każesz iść? Przecież ona nie ma domu….

 

Scena

EXT NOC. Pensjonat „Pod Jaworem” Hanka stoi przy drzwiach. Rozgląda się cały czas na boki, wołając kota. Jakaś kobieta otwiera drzwi.

KOBIETA

Nikt tu niczego nie zamawiał.

HANKA

A czy jest w miasteczku inny gościniec „ Pod Jaworem”?

KOBIETA

Nie to jest tylko jeden „ Pod jaworem”, ale nikt nie zamawiał żadnego pokoju.

HANKA

I nie znajdzie pani nic wolnego?

KOBIETA

A kto powiedział, że nie znajdę? Na jedną osobę?

HANKA

Jedna osoba plus kot. Szuka go policja. Może zaraz znajdą.

KOBIETA

Osoba plus kot to są dwie osoby.

HANKA

Kot nie potrzebuje osobnego łóżka.

KOBIETA

Ja się pani nie pytam, z kim pani śpi. Mnie to nie obchodzi. Mówię tylko, że to są dwie osoby.

HANKA

Kot nie jest osobą..

KOBIETA

W naszym hotelu jest. Jak nie jest to niech go pani zostawi w samochodzie. Na ten przykład, samochód pani nie jest osobą…

HANKA

W takim razie poproszę o pokój dwuosobowy i śniadanie na dwie osoby.

KOBIETA

Jakie śniadanie? Nikt u pani śniadania nie będzie szykował! Śniadanie to sobie pani może zjeść z kotem w barze na stacji, za torami…

I weszła w głąb ciemnego hotelu a Hanka za nią…

Scena

EXT. RANO. Torowisko w Bączkach.

RANO. Hanka idzie przez tory. Rozgląda się za kotem. Nawołuje go.

 

Scena

Prowincjonalna knajpa dworcowa. Hanka siedzi przy stole. Pierwsi pijani poszukują pierwszych piw. Kelnerka GENA. Wyjątkowo atrakcyjna. Zmęczona.

 

HANKA

To znaczy, że oprócz fasolowej, bigosu, ozorka, białego barszczu i serdelka,nic nie dostanę na śniadanie?

GENA

Kawa, herbata, cola, fanta, piwo.

HANKA

A kanapka z masłem? Jajecznica?

GENA

Szefowa jeszcze nie wróciła z tej….z hurtowni. Chleb jest ale do dania, do serdelka przykładowo.

HANKA

To poroszę serdelek, z chlebem, kawę z mlekiem, masło.

GENA

Mleka nie ma. Będą śmietanki jak szefowa wróci z hurtowni.

HANKA

To poproszę herbatę.

Kelnerka odchodzi, Jakiś pijany łapie ją za pupę

GENA

Możesz się oblizać! Nie stać cię!

Hanka otwiera miejscową gazetę „ NASZE WIADOMOŚCI”

HANKA

Poproszę koniak.

Czyta coś, zdumiona.

Scena

EXT. DIEŃ. TAKSÓWKA.

Taksówkarz, rusza czesząc się jednocześnie grzebieniem i patrząc w lusterko samochodowe a nie na drogę.

HANKA

Wolałabym żeby pan patrzył przed siebie.

TAKSÓWKARZ

Niech się pani nie boi a tu wszystko i wszystkich znam, mogę jeździć z zamkniętymi oczami. Patrzy pani.

Zanim się Hanka zorientowała, odłożył grzebień, zawiązał oczy szalikiem leżącym koło niego na siedzeniu i ruszył dwa razy prędzej....Hanka zaczęła wrzeszczeć, co tylko śmieszyło kierowcę

HANKA

Co pan robi? Pan zwariował!

Niech pan natychmiast przestanie!

Zaczęła szarpać się z szybą w oknie

HANKA

Ludzie! Ratunku! Ratunku!

Nikt na nią ani na samochód nie zwracał wagi, nikogo tez nie było właściwie na ulicach. Kierowca po każdym krzyku Hanki przedrzeźniał ją piszcząc jak ona i śmiejąc się. Trzeba przyznać że wchodził w zakręty bezbłędnie. Wjechał na rynek. I zaytzymał się pod jakimś domem. Zerwał rozbawiony szalik.

TAKSÓWKARZ

Proszę bardzo. Redakcja gazety. 10 złotych się należy i cos za „sztukę”.

Hanka zapłaciła obrażona.

TAKSÓWKARZ

Pani tu nowa.

HANKA

W jakim sensie?

TAKSÓWKARZ

No metrykalnie nie nowa, to widzę, w Bączkach czy nowa mówię. Na długo?

HANKA

Nie wiedział pan białego kota?

TAKSÓWKARZ

Jak z kotem to na dłużej. Będę się rozglądał.

 

Scena

DZIEŃ.REDAKCJA GAZETY. Hanka weszła. Za stołem siedzi mężczyzna i wypełnia totolotka. HIERONIM Drawski. Nawet nie podniósł głowy na jej wejście.

HIERONIM

Proszę usiąść. Ogłoszenia indywidualne 10 złotych, zbiorowe, grupowe, zakładów pracy 12, nekrologi i podziękowania za udział w pogrzebie 10, życzenia imieninowe i ślubne osiem, dla teściów i nauczycieli 12.

HANKA

Dlaczego dla nauczycieli i teściów drożej?

HIERONIM

Dla nauczycieli i teściów nie są szczere. Za zamieszczanie nieprawdziwych informacji i treść ogłoszeń, nie ponosimy odpowiedzialności. Pani nie tutejsza? Podniósł głowę. Jaka ma być treść?

HANKA

Pokazuje gazetę, którą trzyma w ręku….

HIERONIM

W innych sprawach niż ogłoszenia przyjmujemy w innych godzinach, jak jest naczelny.

HANKA

A pan Hieronim sprawdza w gazecie podpis pod artykułem… Drawski, kiedy będzie?

HIERONIM

To ja

HANKA

A takim razie chciałam wyjaśnić …to pan podpisał tę wiadomość o wypadku samochodowym?

HIERONIM

A o co chodzi?

HANKA

Co za bzdury pan tu nawypisywał? Żądam sprostowania…

HIERONIM

A po co pani sprostowanie? Przecież pani nikt tu nie zna? To, co pani zależy? Może by pani chciała zamieścić podzelowania dla Policji, albo dla księdza za to, że wystawił kaplicę ze św. Krzysztofem i to pani ocaliło życie? Wezmę tylko 8 złotych.

HANKA

Nie. Niech pan zamieści ogłoszenie, że zginał mi kot. Biały kot. Wabi się Blondyn. Za darmo. W zamian za kłamstwa w tej notatce. I proszę powtarzać to ogłoszenie codziennie przez ten tydzień…albo do momentu odnalezienia kota, bo inaczej…

HiERONIM

Nie mogę. Ale jeśli ma być powtarzane to mogę dać zniżkę, jeśli zamieści ani podziękowanie dla księdza to opuszczę na 3,50 za dzień. Dobrze?

HANKA

Kiedy będzie naczelny?

HIERONIM

Dziś zaraz, pewnie się kąpie, bo przyjeżdża znana dziennikarka z Warszawy..

HANKA

Znana, z czego?

HIERONIM

Noooo…taka elitarna. Znana nawet z nazwiska. O tu mam nawet jej artykuł…

HANKA

Nie ważne. A w redakcji cieszą się z jej przyjazdu czy martwią?

HIERONIM

Jaka redakcja? Nie ma więcej. Szef i ja. No i taki Kaziutek, co robi zdjęcia, ale to taki… amator. Patałach! Kiedyś było nas pięcioro, a teraz tylko my. A ja się cieszę, bo może będzie ładna. Szef mówi, że ona jest profesjonalna….

 

Scena

INT. DZIEŃ.REDAKCJA. Naczelny, Hieronim i Hanka siedzą przy stole w pokoju redakcyjnym. Naczelny i właściciel gazety, gruby, sapiący, jąkający się człowiek. Wiecznie wyciera speszony spoconą łysinę chustką do nosa. Hanka siedzi na jedynym rozwalającym się fotelu.

NACZELNY

Wie pani, żona też miała ambicje, szwaghowi oddałem wędzarnię a sam otworzyłem tę gazetę. Kiedyś byłem na studiach i tak dalej, ale musiałem przehwać, bo żona zaszła w ciążę, wie pani…Byłem sthażakiem, sprzedawcą warzyw, kiehownikiem tu zakładów, dohobiłem się wędzahni, ale jak odchodziłem ze studiów to sobie przysiągłem, że będę pisać…..No i… pomogli, urząd miasta, thochę ksiądz, trochę tacy z Fundacji Kultuhy no i sthaciłem głowę, potem wędzahnię, potem żonę , no i tak… Na początku szło dobrze, znaczy…. Lepiej.

HANKA

No a teraz? Moja pensja? Będzie pan mi cos płacił?

NACZELNY

No, jak najbahdziej! Ja i Hiehonim to nawet jakoś ..…Kaziutek, to nahwany, byle coś hobic, bo tu się żyje tylko jak się coś hobi…No ale pani ..jak najbahrdziej, jak najbahdziej….

HANKA

Dobrze. Biorę te pracę, zobaczymy. Mam tylko pytanie czy „ Wiadomości „ to gazeta, dziennik, dwutygodnik?

NACZELNY

A jakby pani chciała? Boooo to jest hhhhóżnie, to zależy od kondycji fifi…

HANKA

Rozumem, będę pracować raz w dzienniku raz w tygodniku…Rozumiem…

NACZELNY

Jeśli się pani zgodzi…

HANKA

Zdagdzam się. I na to się zgadzam.

NACZELNY

Ale dlaczego? Bo nikt się dotąd nie chciał zgodzić! A pani się godzi! Wywalili panią? Wilczy bilet?

HANKA

Nie. Gorzej. Angażuje mnie pan?

NACZELNY

Tak. HEhonim! Daj wiadomość „ Witamy w Bączkach” do jutrzejszego numeru!

 

Scena

EXT. DZIEŃ. ULICE. Potłuczony samochód zatrzymuje się przy każdym słupie. Hanka wysiada i wiesza ogłoszenia ze zdjęciem kota.

Scena

EXT. DZIEŃ. Przed domem pani Morgen. Zatrzymuje się samochód. Hanka wysiada z walizką i komputerem. Z domu wychodzi Karol, około 35-40 lat, jakby niedorozwinięty, z zapałką w ustach. Ogląda samochód, nie pomaga Hance w niczym. Ta obładowana idzie w kierunku domu. Z okna wychyla się pani Morgen.

KAROL

Taki grat z Warszawy? Oplem to tylko hołota jeździ. Porządny Niemiec nie wsiądzie do byle opla.

HANKA

Ja nie jestem też żadnym porządnym Niemcem.

KAROL

No, niby nie…. Ale mój ojciec był….

HANKA

I jaki miał samochód?

KAROL

Nie miał…

PANI MORGEN

Willkomen. Proszę.

Karol! Schnell, sprzątać zimmer!

Willkomen. Willkomen.

Scena 25

Hanka kładzie cały bagaż na ziemi i przykleja na ogrodzeniu domu ogłoszenie. Zbiera swoje rzeczy i idzie. Karol czyta ogłoszenie. Czyta wysokość nagrody- 50 złotych. Zrywa ogłoszenie i idzie do domu.

Scena 26

INT. DZIEŃ. Pokój Hanki. Hanka wchodzi do pokoju wprowadzana przez pania Morgen.

PANI MORGEN

Łazienkę z ubikacją ma pani osobną, jak pani coś chce,goracą wodę albo cos… trzeba krzyknąć. Karol!!! Idziesz!!!? Cos jest ze spłuczka, ale się naprawi….

Pani Morgen wychodzi. Hanka upuszcza bagaże na ziemię. Pokój, dwa kulawe krzesła, tapczan, wszystko w stylu lat 60-ych. Podchodzi do okna. Na przeciwko w oknie, nagi mężczyzna zasłania firanki, kobietę głupio śmiejącą się wdać w głębi pokoju. Hanka wchodzi do łazienki, w stłuczonym lustrze zawieszonym na koszmarnych kafelkach udających marmur, wygląda niewyraźnie.

Scena

EXT. DZIEŃ. Polana pod lasem. W perspektywie widać miasteczko. Piknik urządzony przez władze miasta z okazji wejścia drużyny „ AZOTEK HURAGAN” do czwartej ligi okręgowej, co głosi wielki transparent.

Gra orkiestra strażacka. Grupa ludzi, co chwila woła Hip, hip, Hurra! I jakiś piłkarz widocznie wylatuje w powietrze. Pod parasolami, przy grilu władze miasta. Elita miasta. Trener drużyny całuje się z burmistrzem, biurmistrzowa i wszystkimi po kolei bez przerwy, kompletnie pijany. Hanka w dżinsach i powyciąganej koszulce, prowadzona jest pogardliwym wzrokiem kobiet z urzędu miasta, które wszystkie ubrane są w prawie identyczne garsonki kapelusze. Szepty dookoła niej.

Hanka patrzy na ludzi z miasteczka. Jej sąsiad z naprzeciwka, którego widziała pierwszego dnia nagiego w oknie, otoczony wianuszkiem pań. Coś cicho opowiada, one śmieją się za głośno, za dużo, za głupio. Wszystkie panie w nieprawdopodobnych kapeluszach.

Hanka przysiada się do stolika burmistrzów.

HANKA

Dzieńdobry.

BURMISTRZOWA

Pani redaktor podobno z Warszawy

Jednoznacznie wzrokiem ocenijac ubranie Hanki, zatrzymując się na rozdeptanych adidasach.

SEKRETARZOWA- WRÓBLOWA

A wie pani że ja to dziennikarza po stroju poznam, na odległość…oni wszyscy jednakowi i ci z telewizji też….po kamizelkach…

HANKA

Po kamizelkach? Ja nie mam kamizelki…

WRÓBLOWA-

Ale pasowałaby pani Naprawdę. Tak mała sztruksowa. A żadnej z nas, zupełnie sztruks ani dżins nie pasuje. Prawda Misiu? ( do Burmistrzowej)

BURMISTRZOWA- MISIA

Wszędzie trzeba elegancko. Ja to nawet jak w ogródku pielę, to mam przy sobie szminkę i lusterko, bo nie wiadomo czy nie przyjadą z powiatu albo z większego miasta. Wywiad rodzinny czy coś takiego….

ŻONA POSŁA - BOŻENKA

Z tobą wywiad? Po co? Nawet ze mną nie robią. Najwyżej z Mietkiem…

EDYTA- RADNA MIEJSKA i WOJEWÓDZKA

Prawda jest taka, że my zazdrościmy Misiu ( do Burmistrzowej) pani redaktor wolnego zawodu. A ty Bożenko ( do ŻONY POSŁA) naprawdę nawet jak śpisz jesteś na wiecznej służbie, nieprawda? Jak Bożenka powiedziała nawet w ogródku…

A pani, w Warszawie na polityczne uroczystości też chodziła w dżinsach?

HANKA

Ja w Warszawie nie chodziłam na polityczne uroczystości, a i dziś tutaj, też przyszłam na piknik a nie na wybory samorządowe.

Wstała i odeszła zostawiając je, podobnie ubrane, skonsternowane.

Hanka podchodzi do młodego chłopaka.

HANKA

Kaziutek, wiesz, co masz fotografować?

KAZIUTEK

N…n…naszych chł..chł….opaków!

HANKA

Widzisz sekretarza Wróbla?

KAZIUTEK

Nnnno, pi..pi…jany jjjjak bela.

HANKA

No to już. Na co czekasz?

KAZIUTEK

Na..na..czelny t..t…tego nie puści. Powie, że Wró…wró…bel jest tu prywatnie i mo..mo…że się nachlać ile chce…

HANKA

A jest tu prywatnie?

KAZIUTEK

Nnn.no, ale jak na..na…wet, to napił się słu…żbwo. Fu..fu..ndują mu. On za…wsze pije za da…rmo.

HANKA.

Dlaczego? Co on załatwia?

KAZIUTEK

Nnn.nn..o, koncesje na bu…bu…dy na rynku…

HANKA

No to… na co czekasz?

Burmistrz z trenerem i zawodnikami, z kieliszkami wódki tańczą greckie tańce, kiedy Hanka idzie do wyjścia, w kierunku miasta. A Misia burmistrzowa z łyżką zawieszoną na nitce, w pasie, ruchami frykcyjnym stara się wturlać jajko pod ławeczkę- bramkę, dopingowana aplauzem pań i panów.

 

Scena

EXT. NOC. Na moście.

Hanka nachyla się z mostu nad wodą jakby chciała skoczyć. Prostuje się rozgląda zdziwiona jakby coś usłyszała. Na moście z daleka widzi stojącą Albinową. Patrzy na nią. Hanka odchodzi.

 

Scena

INT. DZIEŃ. SKLEP. W kolejce stoi kilka osób, miedzy innymi Hanka i Igor. Igor to goły sąsiad z naprzeciwka. Odwraca się w pewnym momencie do Hanki stojącej za nim

IGOR

Przepraszam czy to od pani z pokoju słychać wiecznie Grechutę dniem i nocą?

HANKA

Tak. A czy to od pana, co świt wychodzą śmiejąc się na całe miasto różne panie i budzą sąsiadów?

Ludzie szeptają i uśmiechają się. Hanka ostentacyjnie wychodzi z kolejki i ze sklepu.

 

Scena

INT. DZIEN. Redakcja.

HANKA

Kaziutek chodź. Jutro dzieci idą pierwszy dzień do szkoły. Napiszemy artykuł o szkole, którą ukończyli tu wszyscy, włącznie z władzami miasta. Ile jej zawdzięczają itd. Hymn pochwalny! To dobrze zrobi na mój początek…

HIERONIM

Nie można.

HANKA

Dlaczego?

HIERONIM

Patrzy na naczelnego.

…..

NACZELNY

Bo burmistrz jej nie skończył.

HANKA

No to inni zasłużeni naszego miasta.

NACZELNY

Ale burmistrz w ogóle nie skończył.

HANKA

Podstawówki?

NACZELNY i HIERONIM

…..

 

HANKA

O cholera! To, chociaż tylko zdjęcie ciała!

HIERONIM

Jakiego?

HANKA

Pedagogicznego….Nie..tu się nie da prowadzić żadnej gazety!

Scena

INT. DZIEŃ. Szkoła.

Dyrektor szkoły i jego żona Bożena proszą o zdjęcia z kilkoma nauczycielami i przede wszystkim Edytą, śmiejąc się, reszta nauczycieli czeka pod palmą do zdjęcia.

Następnie Kaziutek formuje całą grupę nauczycieli, całe ciało pedagogiczne, część nauczycieli podchodzi z ociąganiem i wcale ich to zbiorowe zdjęcie nie bawi. Po zrobieniu zdjęcia grupa się rozchodzi a nauczyciele przechodząc koło patrzącej na to Hanki, odwracają głowy, i ktoś mówi: Głupia Warszawska krowa!

Scena

INT. WIECZÓR. Świetlica Szkolna. Zebranie pedagogów. Hanka siedzi koło dyrektora z magnetofonem….

PANI Polonistka

Dzielenie nas na gorszych i lepszych, tych, co mają mianowanie albo podyplomówkę jest niesprawiedliwe …

HANKA

Dowiedziałam się o… od rodziców uczniów, żeby była jasność, o dziwnych trzech urlopach zdrowotnych z powodu depresji, chodziło o pana matematyka, pana…. Widło- informatyka i pani Pogubnej nauczycielki od P.O. czy to przypadek, czy to ma związek z tymi podziałami?

PANI KOLIK

Uczę geografii w tej szkole od 20 lat, i, i dzieci i rodzice zawsze byli ze mnie zadowoleni, dotąd każdy z nas robił po prostu swoje i nigdy….. Ten tytuł nauczyciela dyplomowanego wprowadził po prostu zamęt….

WIDŁO

Ja chciałem się tylko dowiedzieć się skąd. ..kto pni udzielił takich informacji o mnie?

HANKA

Czy to pan dyrektor wysłał pana na urlop zdrowotny?

BOŻENA - DYREKTOROWA

To nie prawda i to nie jest sprawa dla prasy.

HANKA

Czy to prawda ze maja państwo udziały, w barze BINGO przy szosie pod grancą?

DYREKTOR SZKOŁY

Nie to nieprawda….Na pewno To nie ma nic wspólnego z żadnym…. Nagle odwraca się do Widło .Podam pana do sadu! To są pomówienia….Jestem kapitanem tego statku a jeśli chodzi o poziom mojego egzaminu i papiery, uprzedzając pytania, byłem w okolicy absolutnie najlepszy, a kurator wojewódzki napisał w mojej opinii, że mój dyplom to prawie doktorat z pedagogiki!

WIDŁO

Pani dyrektorze ale ja nic nie mówiłem!

POLONISTKA

Ale pozwala pan panie dyrektorze na podziały wewnątrz nas! I popiera je!

HANKA

Tolerowanie dwóch udowodnionych przypadków choroby akocholowej, przy czym w obu przypadkach to dzieci zgłaszały problem…a w dodatku jeden przypadek dotyczy nauczycielki etyki!...

DYREKTOR

Niech pani mówi wyraźnie, nie nauczycieli etyki, tylko nauczycielki etyki i przy okazji mojej żony! Rozmawialiśmy o tym dostała naganę, i to zostało załatwione..

GERMANISTA

Wszyscy wiedza, że pani chodzi i o mnie, ale…

wiemy też, Kto napisał dodosy do kuratorium i….Ta osoba….

HANKA

Kto? To ktoś z rodziców?

GERMANISTA