MĘSKIE-ŻEŃSKIE - Aktorka

12 lutego 2004

MĘSKIE-ŻEŃSKIE

 

AKTORKA

 

Krystyna Janda

Arkadiusz Borowik

Anna Bojarska

 

Scena A – kamera sektor 6- Lilka idzie ulicami Warszawy.

Scena 1.

PLENER. DZIEŃ. ULICA. LILKA, AKTORKA

Lilka idzie po ulicy w kierunku galerii. Przed sobą widzi idącą ulicą starszą kobietę (AKTORKĘ), z dwoma psami na smyczy. Kobieta idzie ostrożnie, W jednej ręce trzyma siatkę z niewielkimi zakupami. Lilka obserwuje ją chwilę, po czym odwraca się do kamery i mówi:

WIDZICIE TE KOBIETĘ? OBSERWUJĘ JĄ OD JAKIEGOŚ CZASU. PRZYCHODZI DO MNIE DO GALERII. NIE WIEM, KIM ONA JEST, ALE ZAWSZE NA JEJ WIDOK MAM POCZUCIE WINY I MAM UCZUCIE, ŻE COŚ JEST NIE TAK. OSTATNIO, BARDZO CZĘSTO SPOTYKAM KOGOŚ, KTO JEST JAKBY „NIE NA MIEJSCU W TYM MIEJSCU, W KTÓRYM JEST”. WY TEŻ TO MACIE? I CZUJECIE WTEDY TAKI JAKIŚ ŻAL? Protest? CZY TYLKO JA TAK MAM?

 

 

Scena B - Patrzy jeszcze za odchodzącą, po czym skręca do Galerii.. A my znów obserwujemy kamerą AKTORKĘ

 

Scena 2.

WNĘTRZE. DZIEŃ. GALERIA. LILKA, MALARZ - ROBERT

Lilka ogląda obrazy młodego malarza – Roberta, który stoi obok i uważnie ją obserwuje. Jest to klasyczny przedstawiciel młodej bohemy artystycznej. Ubrany niechlujnie, z długimi, potarganymi włosami i nieogolony, ubrany pewnie  na czarno. Obrazy, które ogląda Lilka są dość oryginalne i dziwaczne.

malarz

Ale co, chce pani powiedzieć, że jestem do dupy? Zero?

LILKA

Wcale nie chcę tak powiedzieć. Tylko mam już sporo twoich prac...i...

Malarz rozgląda się po galerii.

Malarz

Rzeczywiście... Wiszą dwa ...

Lilka

Inne leżą na zapleczu... Jakoś nie idą...

Malarz

Może, dlatego, że leżą na zapleczu.

Lilka

Czasem je pokazuję klientom. Ale o te tutaj też się ludzie nie zabijają.

MALARZ

Najwyraźniej popieprzyło się ludności w głowach. Przecież w stosunku do reszty tego gówna, które poprzyczepiała pani na ścianach, moje, są dziełami sztuki!

Lilka

Robert... To, że twoje obrazy są ciekawe, to jeszcze nie znaczy, że wszystkie inne są do... całkiem nie dobre...

Malarz

Kiedyś zrozumie pani, że sprzedawanie moich obrazów, to był dla pani zaszczyt. …

LILKA

Przecież wiesz, że ja lubię twoje rzeczy, lubię jak malujesz. Problem w tym, że... jest takich jak ja jest trochę za mało...Twoje malarstwo potrzebuje znawcy... Tłumaczyłam już... Spróbuj może gdzieś..... W jakiejś...No rozumiesz bardziej renomowanej galerii....

MALARZ

Tam też są same gównozjady. Ich mózgi zatrzymały się na Matejce. Albo na Kossaku.. Zabieram to wszystko! Kretyny! Niech se słoneczniki wycinają z kalendarza i wieszają na ścianach! Zabieram wszystko! Bez łachy!

W momencie wybuchu malarza, do galerii zagląda Konrad, sprawdza co się dzieje bo wyraźnie jest za głośno.

Malarz podchodzi do jednego ze swoich obrazów, wiszącego na ścianie i próbuje go zdjąć, ale obraz wisi dość wysoko, a on jest za niski, w związku, z czym śmiesznie podskakuje, żeby go chwycić.

KONRAD

Może w czymś pomóc pani Lidziu?

LILKA

Nie, nie dziękuję, poradzę sobie...

Lilka wskazuje na Malarza, który próbuje zdjąć obraz.

To jest pan Robert... Artysta malarz...

KONRAD

Z ubolewaniem

Co za czasy, artystę od bandyty trudno odróżnić.

Malarz spogląda wyzywająco na Konrada. Najwyraźniej poczuł się głęboko dotknięty.

Malarz

A chcesz w ryj dziadku?

Konrad

Z przestrachem

Nie mówiłem?

Lilka podchodzi do Malarza. Stara się go uspokoić.

LILKA

Ale, po co tak gwałtownie. Uspokój się... Poza tym pan Konrad jest w moim wieku więc z tym dziadkiem…

Malarz

Niech mi pani da wódki.

Lilka

Mam lepszy sposób na nerwy.

Malarz

Nie da rady... Jestem czysty. Nie ćpam...

LILKA

Nie myślałam o narkotykach, tylko o jajecznicy.

Malarz patrzy na Lilkę niedowierzająco. Konrad też.

Malarz

Obejdzie się mamusiu!

Konrad

Ja bym tam nie odmówił

Lilka

Nie pnie Konradzie pan alkoholu na pewno nie dostanie…Pana nerwy panie Konradzie leczy żona i niech ona leczy dalej, bo oboje dostaniemy od niej po głowie.

Do malarza

 Panie Wybitny! Jajecznica ze szczypiorkiem?..Nie znam nic lepszego na nerwy...taki „moment z jajecznicą” bez agresji...co?

Konrad i Malarz spogląda ją na siebie.

Malarz

Wie pani, co? Pani to jest tak pieprznięta, że aż panią lubię.

konrad

Uderzyć go?

LILKA

Zastanowię się, niech pan będzie w pogotowiu....

Konrad siada na kanapie na straży

Ale na zewnątrz kochany!. Musimy tu z panem Wybitnym porozmawiać.

 

Scean C- kamera sektor 6- Konrad zagląda do galerii z zewnątrz. Pilnuje. Bierze cos do ręki. Miotłę. Łopatę. Cokolwiek. I czeka na ewentualne wezwanie ….

 

Scena 3.

WNĘTRZE. DZIEŃ. GALERIA – ZAPLECZE. LILKA, MALARZ

Lilka z przyjemnością patrzy jak Malarz z apetytem zajada jej jajecznicę.

LILKA

Lepiej? Słuchaj, był u mnie jakiś facet z AutoUnion, Niemiec...

Malarz

Z czego?

Lilka

AutoUnion, to jakaś nowa, niemiecka firma samochodowa. Chcą wejść na nasz rynek.

Malarz

Wzruszając ramionami

To niech wchodzą, ja się nie znam na samochodach.

Lilka

Ale oni chcą, żeby ktoś namalował obrazy do gabinetu szefa.

Malarz

Czy ja wyglądam na jakiegoś dupka od dekoracji wnętrz?

Lilka

Wyglądasz na bandytę i niedomytego frustrata.... Ale posłuchaj. Oni chcą dwa widoki Placu Zamkowego, w kierunku zamku, z zaparkowanym pod Kolumną Zygmunta tym nowym samochodem. Namalujesz?

MALARZ

A to ma być realistyczne?

LILKA

Jak zdjęcie.

Malarz

To niech se powieszą zdjęcie.

Lilka

Jeden widoczek ma być w śniegu, a drugi w słońcu.. Ten ich samochód  w słońcu i w śniegu...I żałuj, że nie chcą wszystkich pór roku, bo do zarobienia byłoby więcej pieniędzy...Vivaldi był cwańszy...Jemu też pewnie płacili od długości kompozycji ....namalujesz?

Malarz

Nie..to są jakieś świry...

Lilka

Namalujesz?

MALARZ

Nie dam rady. Realistyczne kawałki, nie dam rady. Nie ma takiej kasy, to galery....Zresztą mnie to nie kręci... Za ile?

LILKA

Dziesięć tysięcy.

Malarz patrzy na Lilkę. „Zamurowało” go.

Malarz

Czego dziesięć tysięcy?

Lilka

Euro. Dziesięć procent dla mnie za pośrednictwo...

Malarz nie wie, co ma zrobić z rękami, więc otwiera lodówkę i wyciąga z niej kiełbasę. Je ją bezmyślnie. Patrzy dalej w lodówkę, co by jeszcze przegryźć. Wyjmuje słoik konfitur także...

MALARZ

Ja chromolę... nawet sobie nie wyobrażam jak wygląda tyle pieniędzy... Ty, dlaczego tu leży portmonetka? Zamrażasz gotówkę? Niezły pomysł!

LILKA

Co ty mówisz?

Zagląda z ciekawością do lodówki.

O j dziękuję ci bardzo. Szukam jej od wczoraj! Nie ma tam pieniędzy, ale jest w niej kwit do pralni. Dziękuję….Fajnie, że jest.

 

 

malarz

Malarz Ciężko wzdycha

No widzisz, jakie to życie jest sakramenckie! Dobra, spróbuję namazać, te obrazki.....ale chyba się zerzygam w trakcie. Dadzą mi zdjęcie tego samochodu?

LILKA kiwa głową.

 

Scena D- Kamera sektor 6-

Aktorka idzie do galerii z psami i siateczką.

 

 

Scena 4.

WNĘTRZE. DZIEŃ. GALERIA. LILKA, KONRAD, AKTORKA, MALARZ

 

W aneksie kuchennym LILKA i MALARZ rozmawiają dalej

 

MALARZ

A masz jakąś pocztówkę z Placem Zamkowym? Przepraszam, że przeszedłem z tobą na ty, ale w interesach to chyba lepiej... Chociaż ja nigdy nie robiłem interesów.

LILKA

Dobrze. I nie bądź taki wygodnicki. Plac maluj z natury. Ja się nie będę dla ciebie wpędzać w koszty. Ciesz się, że ci nie zaproponowałam łąki w beżach 3 na 3, bo i takie miałam zamówienie...do sypialni, pod kolor zasłon, jak mówiła zamawiająca, przyniosła nawet kawałek materiału....

Malarz

Jak kwiatki też realistyczne , to już całkiem odpada…O cholera, niezłe fuchy. Dużo tego jeszcze masz?

Malarz pyta odruchowo machając kiełbasą, którą je i słoikiem z dżemem.

LILKA

Czego? Dżemu?

MALARZ

Nie takich zamówień.

LILKA

O nie, kochany. Jak się trafi to święto. To wtedy wiem, że płacę komorne. A z twoimi obrazami trafiłabym pod most i ...

malarz

Dobra możesz nie kończyć? Jeszcze będę dawał autografy twoim wnukom k…k…Widząc, że LILKA protestuje przeciwko przeklinaniu…k…- Kobieta Lekkich Obyczajów, czyli KaeLO, albo się przekręcę do tego czasu. Ale tego Palcu Zamkowego z tym samochodem nie podpiszę? Bo....KaeLO…

LILKA

Możesz podpisać pseudonimem. Kossak, albo nie... dla Niemca lepiej Matejko.

Na zaplecze zagląda Konrad.

Konrad

Pani Lilu, niech pani idzie na sklep, bo ma pani klientkę, a te jej psy zafajdają pani wszystko, a Diki też się denerwuje, bo chamstwo już się na kanapę ładowało.....Znów przyszła.... Jakby mogła to by do kościoła z tymi psami wchodziła....Ludzie to mają tak narobione go głowy....

Wszystko t mówi szeptem do LILKI. Lilka wychodzi, zostawiając Malarza samego. KONRAD patrzy z niepokojem na MALARZA

konrad

Niech pan też idzie, bo jeszcze tu coś zginie....ja tam nie posądzam ale....

 

LILKA wychodzi.

W galerii stoi starsza kobieta – Aktorka z psami, którą Lilka widziała w pierwszej scenie na ulicy.

LIlKA

Słucham panią...

Aktorka wygrzebuje z siateczki małe zawiniątko. Widać, że w siatce jest tylko jedzenie dla psów i jedna bułeczka. AKTORKA z namaszczeniem wysupłuje z zawiniętego w białą bibułkę pakuneczku wachlarz. Wachlarz jest stary i kiedyś był piękny, ale teraz jest naprawdę zfatygowany.

Aktorka

Mam prośbę... Gdyby spróbowała pani sprzedać mój wachlarz...

Lilka

Ale...

Aktorka

To nie jest taki zwykły wachlarz...

Nachylając się do Lilki

To pamiątka...

Uśmiechając się do swoich wspomnień

Grałam z nim w Marivaux, i...

lilka

Bardzo mi przykro, ale już poprzednio pani mówiłam, że ja nie sprzedaję takich rzeczy, zajmuję się zupełnie, czym innym...

malarz

Poza tym ta pani i tak nie ma talentu do sprzedawania, sprzedaje moje obrazu i strasznie jej nie idzie...

lilka

Proszę pani...

AKTORKA

przerywa

Do malarza

Nikt pana nie pytał o zdanie młody człowieku…

Do Lilki wyciągając rękę

Motylanka. Irena Motylanka jestem. Zwykle nie muszę się przedstawiać, ale widzę, że i pani mnie nie poznaje. Pod tą czapką zresztą trudno, jest pani rozgrzeszona. Pomyślałam sobie, że skoro wtedy udało się sprzedać mój kapelusz ze strusim piórem z Lope de Vegi to ten wachlarz jest...

LIlKA

Tamten kapelusz tu był zupełny przypadek... Pewna... kobieta kupiła go swojej córce na urodziny.

Aktorka

Mój Boże... Nie wiem, dlaczego ludzie tak nie chętnie przyznają się do własnych uczuć... Przecież to na pewno była jakaś kolekcjonerka... Nie wiem, dlaczego ludzie wstydzą się dzisiaj szacunku dla artystów i tradycji?

Na kanapie siada wygodnie Malarz i zaczyna palić, najwyraźniej podoba się ostatnie zdanie, wypowiedziane przez aktorkę. Konrad tymczasem stoi z boku i pokazuje Lilce gestem, że MALARZ pali a Aktorka zwariowała.

Lilka

Ja nie wiem, dlaczego ona kupiła ten kapelusz... W każdym razie wiem, że takie ….rzeczy u mnie nie idą.

Aktorka

Nie prosiłabym Pani, krepuje mnie to , i to jeszcze w obecności tych panów, ale muszę w przyszłym tygodniu lecieć do przyjaciółki do Nicei, też aktorki...

Rozmarza się

Widziała pani kiedyś Makbeta na scenie...?

Lilka

Nie...chyba nie....

Aktorka smutno kiwa głową.

Aktorka

Szkoda...Grałyśmy z nią w naszym teatrze razem w Makbecie….. to przeklęta sztuka...obu nam się nie wiedzie…

Wraca do tematu

No….w każdym razie w tej chwili brakuje mi troszkę , okresowo pieniędzy i...

LIlKA

Bardzo mi przykro...

Aktorka

Do Malarza

A może ty, młody człowieku chciałbyś mieć na własność kawałek historii teatru?

Uśmiecha się do niego wachlując się tym wachlarzem zalotnie jak w Marivaux.

Malarz jest szarmancki, co kontrastuje z jego dotychczasowym zachowaniem

Malarz

Kupiłbym od pani wszystko, gdyby tylko ktoś kupił ode mnie...

Po chwili namysłu

Cokolwiek...

Aktorka pakuje wachlarz, w niezręcznej ciszy, trwa to dobra chwilę, i już ma wychodzić, mówi nagle do MALARZA.

Aktorka

Młody człowieku proszę mi odtworzyć drzwi, i pytam czy ci nie wstyd, że muszę ci przypominać o takich rzeczach?...

Konrad biegnie otworzyć przed nią drzwi. Ale jego AKTORKA nie zauważa , jakby był powietrzem.

Malarz

Bardzo przepraszam! Po prostu zgłupiałem na pani widok. Mogę prosić przy okazji o autograf?

Aktorka

Nie teraz, teraz się spieszę, przyniosę jak wrócę z Nicei moje zdjęcie z autografem, będzie tu na ciebie czekało. Żegnam. Żolka, Markiz, idziemy. Pożegnajcie się z państwem.

 Wszyscy kłaniają  się psom. Aktorka wychodzi.

LILKa

Znasz ją?

MALARZ

Kogo?

Lilka

No tę Motylankę...

Malarz

W życiu o niej nie słyszałem.

Ale trzeba się umieć zachować.

Do Konrada złośliwie

Kultura nie polega na tym, że mamy spodnie w kant i krawat…

Do Lilki

A z ciebie to jest prawdziwa jędza. Może by ktoś kupił ten wachlarz?

 

 

Scena E- kamera sektor 6- WANDA idzie ulicą. Zatrzymuje się widząc coś w oddali. Moment obserwuje potem rusza dalej.

 

Scena 5.

PLENER. ULICA. WANDA, AKTORKA, KOBIETA, MĘŻCZYZNA

Ulica. Na ulicy przed sklepem spożywczym stoi AKTORKA, w ciemnych okularach, i sprzedaje wyliniałą etolę. Wanda mija ją, ale zaintrygowana zatrzymuje się nieopodal. Obserwuje. Ludzie mijają Aktorkę obojętnie. Wreszcie zatrzymuje się przy niej jakaś kobieta.

Kobieta

A pani to się nie wstydzi tak przed domem na żebrach wystawać? Odsztafirowana, że hej, a rękę po pieniądze wyciąga.

Aktorka spogląda na nią wyniośle.

Aktorka

Co pani powiedziała?

Kobieta

No chyba widzę... Jaki pani przykład młodzieży daje?

Aktorka

Próbując zapanować nad sobą, dumnie

Proszę pani... Był czas, że dzięki mnie młodzież polubiła  teatr... To ja uczyłam młodzież, co to jest sztuka...Piękno...miłość i …

Kobieta

Chyba za dużo pani wypiła...

Rozmowie przysłuchuje się również jakiś starszy Mężczyzna.

Kobieta kręci głową z politowaniem.. Wanda jest wzruszona. Tymczasem mężczyzna  wyciąga jakiś banknot i daje Aktorce.

Aktorka

Jestem aktorką. Ale pan mnie źle zrozumiał... Ja nie żebrzę...

Aktorka oddaje mu pieniądze. Mężczyzna i Aktorka patrzą na siebie. On rozumie jak trudno oddać jej te pieniądze.

MĘŻCZYZNA

Proszę to zatrzymać….a ja wezmę to futerko i będzie dobrze….

Aktorka

Nie... Zatrzymałam się, bo... trochę się zmęczyłam...

Mężczyzna wie, że teraz już nie może jej dać tych pieniędzy.

Mężczyzna

Nie chciałem pani urazić...

Kłania się i odchodzi. Aktorka po chwili wahania.

Aktorka

Proszę pana...

Mężczyzna przystaje. Wraca . Ale Aktorka odwraca się i pośpiesznie odchodzi. KOBIETA, która cały czas przyglądała się scenie mówi do neigo...

kobieta

 Też nie ma się pan, nad kim litować.....Lepiej te pieniądze wyrzucić, to to samo, bo ona to przecież na wódkę. Nie widział pan jak ona wygląda?

Zwraca się do innych przechodniów

No! I dziwić się, że ludzi piją. Jak im każdy na wódkę da? Wystarczy tylko stanąć i wyciągnąć łapę....

Mężczyzna

Niech pani stanie i wyciągnie. Zobaczymy.

 

Scena F – kamera sektor 6 - Aktorka niepewnie wahając się idzie  w jakąś swoją stronę.

Scena 6.

WNĘTRZE. DZIEŃ. GALERIA. LILKA, WANDA

Wanda wpada do galerii.

wanda

Mamo, ta twoja Motylanka żebrze na ulicy!

LILKA

Niemożliwe!

WAnda

Sama widziałam jak próbowała sprzedać jakiś kawałek futerka...

Lilka

To co innego. Ona robi interesy na ulicy.

Wanda

Nie żartuj. Już chciałam to kupić, ale...

LILKA

Ani mi się waż. Ja już kupiłam od niej kapelusz. Zdarła ze mnie jak za zboże...

Wanda

Kupiłaś od niej jakiś kapelusz?

Lilka

Taki kretyński z różowym piórem...

Wanda

Ten, który mi dałaś na urodziny?

Lilka spostrzega, że w emocjach palnęła gafę.

Lilka

zmieszana

No...

Wanda

Bardzo ci dziękuję... Oto matka! ...

Lilka

Sama chciałaś przed chwilą jej pomóc.

Wanda

Ale nie twoim kosztem. Nie widzisz różnicy?

LILKA

Nie bądź taka drobiazgowa. Prezent to prezent. Mogłam ci nic nie mówić... A w ogóle to… darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda!

WANDA

Ale miałam dostać żelazko! Pytałaś, co chcę, mówiłam żelazko, bo mam stare, a ty mi kapelusz z piórem....Nawet nie wiem gdzie go wetknęłam...

LILKA

Żelazko dostaniesz na imieniny. A poza tym, po co ci żelazko, i tak chodzisz zawsze w pogniecionym...a w ogóle to teraz to ci już nic nie kupię bo nigdy nie jesteś zadowolona! Taki ładny kapelusz! I taki drogi! W życiu ci nic więcej nie kupię!....Poczekaj, ja myślałam, że ona wyjechała, do Nicei, światło się u niej nie świeci od tygodnia....

Wyglądają obie z galerii, LILKA parzy w okna Aktorki…

WANDA

Może jej prąd odcięli? Pewnie ma tam zimno! A sprzedaje etolę....

olśniona

Boże... Przecież ona ma też psy! Ja tam do niej idę!

LILKA

No oczywiście pies ważniejszy niż człowiek!

WANDA

Obcy ważniejszy niż córka!

Do psa.

Piesku czy ta wariatka wychodzi z tobą

 w ogóle na spacer?

Chodź!

Zapina psu smycz

I nie wierz jej. Bo jak ci obieca żelazko to dostaniesz kapelusz, a jak niedźwiedź z ZOO będzie głodny to ciebie rzuci niedźwiedziowi, bo go będzie chciała ratować....a poza tym musisz przy niej liczyć raczej na siebie....

 

Scena G- kamera sektor 6 – Wanda idzie z  psem  klatką schodową w domu w którym mieszka Aktorka

 

Scena 7.

WNĘTRZE. DZIEŃ. KLATKA SCHODOWA. WANDA, SĄSIAD

Klatka schodowa pod drzwiami AKTORKI. WANDA i DICKENS, puka i puka bezustannie. Nasłuchuje czegoś w środku. Psy szczekają niemiłosiernie.

Wanda

Niech mnie pani wpuści.

AKTORKA

Proszę odejść od moich drzwi. Ja się kąpię.

wanda

Chciałabym z panią chwilę porozmawiać. Mnie się nie musi pani krępować….

Aktorka

Bo zawołam policję, i powiem, że mnie pani nachodzi.

Wychyla się SĄSIAD AKTORKI i mówi pogardliwie

SĄSIAD

Ona nie ma telefonu...

Wanda udaje, że go nie zauważyła

Wanda

Ja tylko chcę pani pomóc...

Aktorka

Proszę stąd odejść i nie awanturować się. Nie mam ochoty pani widzieć. Jestem znaną osobą. Osobą publiczną. Ale mam prawo do prywatności.

Znów Uchylają się drzwi. Sąsiad.

Sąsiad

Dziennikarka?

Wanda

Ja? Skąd panu to przyszło do głowy? Nie widzi pan, że mam psa? Dziennikarka z psem?

Sąsiad

Bo ta wariatka cały czas myśli, że ktoś zrobi z nią wywiad...że ja zaproszą do telewizji…

Zza drzwi rozlega się głos aktorki.

Aktorka

Nie udzielam żadnych wywiadów... Dzisiejszych dziennikarzy nie interesuje sztuka, tylko, kto, z kim śpi...

Sąsiad

Jej się wszystko pomieszało w głowie.

pauza

A tak w ogóle to, kim pani jest?

WANDA

Weterynarzem.

SĄSIAD

Ścisza głos.

No to nareszcie! Proszę pani, tu w ogóle trzeba kogoś jeszcze wezwać, Kogoś z Towarzystwa Ochrony Zwierząt, albo, co, bo te psy wiecznie wyją. Jakby chore, głodne, czy co. A ona się do nikogo tutaj nie odzywa.

wanda

To niech pan kogoś wezwie.

SĄSIAD

Ja tylko mówię.

Zamyka pospiesznie drzwi. WANDA puka jeszcze dwa razy do drzwi AKTORKI i odchodzi.

 

Scena H- kamera 6- Malarz idzie z obrazem do galerii.

 

Scena 8.

WNĘTRZE. DZIEŃ. GALERIA. LILKA, MALARZ

Galeria. Lilka i Malarz oglądają obraz namalowany przez MALARZA. Obraz jest dziwaczny. Jest to wielkie zdjęcie Placu Zamkowego, całkowicie zbombardowanego. Zdjęcie, jakie znamy z książek o wojnie i zbombardowanej Warszawie, biało czarne, podmalowane na kolorowo a tylko niebo jest namalowane z wielką apokaliptyczną łuną a nad Palcem fruwa z doprawionymi skrzydłami jak pegaz samochód – bus  jako przywódca stada żurawi a w kluczu za nim wszystkie różne inne typy samochodów.

LILKA

Wiesz. Mnie się podoba, ale oni tego nie kupią, kurcze.

Malarz

To niech się w dupę pocałują! KaeLO!

Krytycznie ogląda obraz

Przecież to jest w porządku. Ideologicznie też.

LILKA

Nie sądzę. Nie zarobimy Robert. W niedobrą stronę ci poszło. Wchodzimy z nimi do Europy... Niemcy to nasi sojusznicy w NATO...

Malarz

A słyszałem, że teraz Polska chce robić film „Krzyżacy” i to nawet dwie wersje...

Lilka

Ale teraz pewnie Krzyżacy będą pozytywnymi bohaterami, kretynie, a bitwa pod Grunwaldem skończy się remisem. To nie będzie szowinizm tylko polityczna poprawność...

Wpada zaaferowany Konrad.

Konrad

Pani Lilko! Tę Aktorkę z drugiego, zabrali  do szpitala. Tam chyba psy zostały. Strasznie wyją. Co robić? Ona podała podobno  jako bliską osobę Panią z galerii. To chyba pani, nie? Ludzie tam z tego bloku się skarżą.

LILKA

Mnie? Dlaczego do szpitala?! A co jej się stało?

KOnrad

Nie wiadomo. Ma pani jej klucz, czy co?

LILKA

Ja?

konrad

A kto? Tutaj to tylko pani zadaje się z takimi fiśniętymi...

malarz

Panie, panu się od dawna należy w ryj!...

Lilka bierze słuchawkę telefonu.

Lilka

Z doktor Janicką... Wanda? Musisz natychmiast jechać do szpitala...

 

Scena I – kamera sektor 6- grupka ludzi z panem Konradem i Wiolettą stoi pod oknami mieszkania aktorki rozmawiają, pokazują coś palcami. Głównie opowiada coś  Sąsiad aktorki.

 

Scena 9.

WNĘTRZE. WIECZÓR. GALERIA. LILKA, WANDA

Wanda wchodzi do galerii. Podczas całej rozmowy, najpierw nie może dojść do siebie , a potem szuka latarki, kompletuje obroże , smycze, sznurki, bierze trochę jedzenia dla zwierząt itd.

Lilka

Byłaś?

Wanda

Byłam...

Lilka

No i co?

Wanda

Leży odwrócona plecami do ściany, pod kroplówkami, obrażona na wszystkich…nawet sobie nie wyobrażasz, co ona tam za przedstawienie odstawia!...…

Lilka

Ty mi nie mów, jaka ona jest, bo ja wiem... A co mówią?  Co jej jest?

Wanda

Lekarze mówią, że się zagłodziła i odwodniła prawie na śmierć. A jak się lekarz chciał dowiedzieć czegoś dowiedzieć , to kazała zwołać konferencję prasową...

Lilka

Przeciwko komu? Na cholerę jej konferencja?

Wanda

Żeby złożyć oświadczenie, że chciała popełnić samobójstwo z miłości... do sztuki. W proteście…w imieniu wszystkich artystów….

Lilka

Boże...

Wanda

Mnie powiedziała, że chciała zrobić wielkie wyznanie przedśmiertne, do prasy, o upadku wszelkich wartości i o jej wielkiej ofierze….

Po chwili

Potem kazała zawołać fryzjera ... A mnie kazała przywieźć sobie szminkę, której zapomniała. Gdzieś tu miałaś latarkę? Czy mi się wydawało?

Obie zaczynają szukać latarki.

LILKA

Dała ci klucz do mieszkania?

WANDA

Tak. Jak się dowiedziała że jestem weterynarzem, zaczęła płakać, w tym miesiącu nie miała grosza bo musiała zoperować kotkę i dużo wydała na lekarstwa dla niej. Musiałam przyrzec, że się zaopiekuję zwierzętami..

Myślę, że całą rentę wydawała poza tym na jedzenie dla nich, a sama głodowała...

Mamo, jak ona płakała….

Przez chwile panuje cisza.

Lilka

W zadumie

Oni chyba jednak wszyscy są walnięci...

Wanda

Jacy „oni”?

Lilka

Motylanka... Robert...

Wanda

Jaki znów Robert?

Lilka

Malarz... Załatwiłam mu zlecenie, żeby namalował obraz reklamowy, to zobacz, co namalował...

Wanda patrzy na obraz z samochodami.

Wanda

Dziwny...

Lilka

Woli zdychać z głodu niż namalować, to, co mu każą. Przecież największe obrazy świata powstały na zamówienie. To były zamówienia.!!!!....A ten świr, jeszcze cały czas się do tego upiera, że kiedyś będą o nim pisać w podręcznikach...!

Wanda coś rozważa w myślach.

Wanda

Pauza

Każdy chce zostawić swój ślad.....Po mnie zostaną tylko wyleczone żółwie i słoń, bo tylko one mnie przeżyją, a poza tym chyba nic..... Zauważyłaś, że latarki nigdy nie można znaleźć? Nawet jak kupisz nową to ona od razu ginie?

Lilka

Ja mam z głowy, bo ty jesteś moim śladem...A ty może jeszcze kiedyś będziesz miała dziecko...to ....O cholera! A co to za durna rozmowa! O! Latarka jest bardzo porządnie w łyżeczkach! Posłuchaj! Masz przeżyć spokojnie i uczciwie życie, zadowolona z siebie i tyle.....My obie jesteśmy tylko mięso armatnie, zrób coś dla drugiego człowieka, to wystarczy! To będzie twój ślad...

Wanda

No to robię! Daj mi jakiś sznurek!

LILKA

Chcesz się powiesić?

WANDA

Tak, ale najpierw musze połapać te psy i koty! I jakie mięso armatnie? Szykujesz się na wojnę? Jesteśmy kobietami....

LILKA

Podaje jej sznurek

Nie! Do diabła! Chciałam tylko powiedzieć, że ani ty ani ja nie jesteśmy nikim wyjątkowym.....

 

WANDA

Mamo, czy ty się dobrze czujesz?...

 

 

Scena J- kamera sektor 6 – Wieczór. Konrad, Wioletta, Wanda idą ulicą w stronę domu aktorki.

Scena 10.

WNETRZE. WIECZÓR. KLATKA SCHODOWA. KORYTARZ I MIESZKANIE AKTORKI. WANDA, WIOLETTA, KONRAD, SĄSIAD

 Idą najpierw klatką schodową.

Wioletta

Szminkę sobie kazała przywieźć do szpitala... Jakby to było najważniejsze... Lafirynda jedna, w sztucznych rzęsach po kartofle chodziła!

Konrad

Ale kiedy to było!? Teraz to kupa nieszczęścia.

WIOLETTA

To wariatka. Wszystkie aktorki to wariatki...

Otworzyli drzwi. Weszli. Stanęli na progu skierowali snop światła z latarki w głąb mieszkania ..i …zaniemówili. W mieszkaniu nie było dosłownie nic. Na podłodze w jakichś starych brytfankach widać było resztki ogniska, które tam było palone. Wszystkie meble pewnie poszły na ogrzanie tego małego mieszkanka, bo widać było resztki krzesła. W mieszkaniu były dwa psy i dwa koty, puste miski  po jedzeniu dla psów i kotów a na ścianach zdjęcia, zdjęcia. Wycięte z gazet recenzje, fotografie, afisze teatralne, programy. Wszystko przyklejone różowym plastrem do ścian. Jedno zbite lustro w przedpokoju.. Szafa z kilkoma rzeczami i dwiema balowymi sukniami z piór. Brak światła. Zimno. Zwierzęta łaszą się do nóg... Stali wstrząśnięci oglądając mieszkanie w świetle przezornie zabranej latarki i zapalniczki Konrada oraz smudze światła z klatki schodowej.

WANDA

Biedna kobieta....

Wioletta

Trzeba by tym gadom coś dać żreć. Pewnie od dawna nie jadły...

Wanda

Pani Wioletto, tu mam trochę jedzenia, na początek, żeby się dały złapać, wy łapcie  koty, a ja psy...

Konrad

Wiola? Ja połapię….Wiola jest uczulona na koty... Puchnie, a potem wychodzą jej krosty... i jest już tak paskudna…

wioletta

Sam jesteś paskudny i uczulony. Wymyślił sobie... Moje biedactwa….Zabieramy je te kotki do nas! Dawno chciałam mieć kota.

KONRAD

Masz.

WIOLETTA

Ciekawe jak one się nazywają? Bierz tego, ty uczulony! Ty! Ja ci spuchnę! Ja biorę drugiego. Bierz nie na sznurek! Na ręce! Niedaleko mamy!

KOnrad

Łapiąc koty.

Ja nic nie mówię, tylko, od kiedy ty koty lubisz, jak się u Tadków ich Xenia okociła i chcieli nam dać, to powiedziałaś, że jak jej nie upilnowali, to nie se je teraz potopią.... A teraz Matka Teresa się znalazła...

Wanda patrzy na Wiolettę karcąco.

Wioletta

Zmieszana

A co ty ze mnie mordercę robisz! Pani Wandziu niech pani go nie słucha, Dziada jednego...One chore były, ślepe, wie pani takie... niedorobione... po jakimś zapchlonym dachowcu...zdechlaki takie, paskudne....

Wanda

Utopiła je pani?! Własnoręcznie?! No to kotów na pewno nie dostaniecie!

WIOLETTA

A co pani z nimi zrobi? Chce je pani uśpić? No, bo jak ta aktorka umrze, to...

WANDA

Prędzej panią uśpię. Nakarmię je a potem zabieram do schroniska.

Wanda Znalazła w miedzy czasie smycze dla psów.

Żolka i Markiz? Tak? Tak mama mówiła? Cholera, ale która to Żolka a Który Markiz?

Stękała zaglądając im pod ogony.

WANDA

Do Konrada

Niech pan weźmie szminkę. Jest podobno koło lustra...

KONRAD

Umiera, a o szminkę prosiła...To się nazywa kobieta. A ty Wiola jak wczoraj rano otworzyłaś drzwi temu z telegramem od Kaziów, to go trzeba było cucić, tak wyglądasz z rana, jak myślisz ze cię nikt nie zobaczy....

 

WIOLETTA

Bo ci dam w pysk....Dla ciebie się będę ubierać, czesać  i może malować, co?.

Bierze jednego kota na rękę. Ostentacyjnie całuje z hukiem w głowę.

O taki kot to przynajmniej człowieka nie skrytykuje. Prawda pani Wandziu!

Tylko prostytutki się malują! I aktorki!

Prawda pani Wandziu? Porządna kobieta wygląda jak ją Pan Bóg stworzył!

Prawda pani Wandziu? Pani tez chodzi niemalowana. Da mi pani te koty wziąć? Co?

 

Wszyscy idą klatką schodową. Wygląda SĄSIAD AKTORKI.

                        

SĄSIAD

To mieszkanie po niej to może będzie wolne? Nie wiecie państwo?

 

WANDA

Nie, tu teraz będzie Agencja Towarzyska. Mamy zezwolenie.

 

Scena K – kamera sektor 6- Noc. W galerii, wszystkie zwierzęta razem jedzą,  a WANDA, LILKA, KONRAD, WIOLETTA się im przyglądają. (Może jakieś zwierze umie skakać przez przeszkodę, albo umie jakąś sztuczkę? Trzeba by poszukać takiego psa lub kota! ) Mazusiowie – Konrad i Wioletta idą do siebie potwornie się kłócąc.

 

Scena 11.

WNĘTRZE. NOC. GALERIA. LILKA, WANDA

Wanda i Lilka karmią całe towarzystwo. Dikens (pies Lilki) przygląda się z nienawiścią i warczy. W tle stoi dzieło malarza.

LILKA

Zamknij się kretynie! Głodnych nie widziałeś!? Egoisto. Samolubie! Żyło! Nieużytku! Sobku! Skąpcu! Niewdzięczniku! Zaraz sobie idą ty ….!

wanda

Przestań wreszcie... I nie dawaj im za dużo, bo się pochorują...

LILKA

Dzwoniłam do Domu Starego Aktora w Skolimowie. Trzeba zacząć to załatwiać. Sprzedać mieszkanie albo im oddać i tak dalej i renta... Nic o Motylance nie wiedzą. Nikt jej nie zna. Mają szukać w dokumentach... Podobno była taka aktorka, kiedyś, w Częstochowie....

Wanda

To skąd ona się wzięła w Warszawie?...A gdzie ona to wszystko grała, co mi opowiada?

LILKA

Jakie to ma znaczenie? Kiedy ostatni raz byłaś w teatrze? Znawczyni się znalazła! Ja też nie pamiętam, kiedy.

 

WANDA

 …. Mamo, a tam do tego Skolimowa przyjmują z psami i kotami?... Bo ona bez nich nie przeżyje...

LILKA

Musi się teraz pogodzić ze wszystkim…

 

WANDA

Jakie pogodzić! Mamo, ona w szpitalu leży umalowana i ma przyklejone sztuczne rzęsy...

LILKA

No to, co? Jej to pomaga! Ty tego nie rozumiesz? Ja doskonale...

 

WANDA

To pomaga?

 

LILKA

Jak cholera!

 

 WANDA

Behawioryzm.

 

LILKA

Co?

WANDA

Taka teoria amerykańska. Kogo udajesz, takim się stajesz. Zacznij się uśmiechać, to poweselejesz. Mów, że jesteś szczęśliwa, będziesz szczęśliwa….

 

LILKA

Przecież ja to cały czas stosuję, a nie wiedziałam, że to się tak nazywa! I to jest amerykańskie?

 

WANDA

Ale umaluj się a będziesz zdrowa, to się chyba nie sprawdzi….

Wyjmuje z torebki LILKI szminkę. Maluje się.

 

 

 

(Obie odpukują szybko, szukając niemalowanego drewna) Zauważa umalowane usta WANDY.

                         Co ty zrobiłaś? Wyglądasz jak…KaeLO….

 

WANDA

 Jak co?

LILKA

Nie ważne

WANDA

Trenuję behawioryzm.

Jak ja wyglądam! O Matko!

Domalowuje sobie szminka uśmiech na cala twarz.

To dla słabszych!

 (Śmieją się)

wanda

Cholera... Nie mogę przez nią spać...

Po chwili

Pauza

Nie wiem, dlaczego tak bardzo mi na niej zależy, ale... Czuję jakby była...Jakby była mną.....Albo tobą...Za kilka lat.

Lilka

 

Lilka się zastanawia

NO wiesz, naprawdę niewiele mamy z nią wspólnego….No chyba to, że jest też kobietą, raczej aktorką a to tak, jak ze dwie kobiety do kupy...

Wanda

Jest człoweikeim, bardzo miłym, człoweikeim.

Lilka

Nie, ona... ma świadomość, że jest wyjątkowa i że jest kobietą ... Ja o tym zapomniałam już dawno, a ty to już w ogóle nie wiesz, jaką jesteś płcią, UNISEX...

Wanda

Odczep się! Ja jestem człowiekiem. Tylko że  zwykłym człowiekiem. Tak wolę.

Lilka

Ciekawa jestem jak to jest... Być kimś wyjątkowym...

WANDA

Ale z aktorkami to tak jest....tak Jakoś. Sezonowo.

.. Tak jak jest sezon polowań na kaczki... tak jest sezon na jakąś aktorkę...

LILKA

Albo malarza.

 

Scena K- Kamera z sektorem 6-  Jakaś budowa , przemeblowywanie w galerii. KONRAD, LILKA, SYLWEK. Krzątają się przechodzą. Ustawiają krzesła kanapy….LILKA wydaje polecenia.

Scena 12.

WNĘTRZE. WIECZÓR. GALERIA. LILKA, KONRAD, SYLWEK potem WANDA

Sylwek i Konrad zbijają z desek jakiś podest. Budują zaimprowizowaną scenę w galerii. Lilka tą budową dyryguje.  Nadzoruje.

Sylwek

Niech mi tylko pani powie, szefowo, na cholerę to pani? Czy ona to pani rodzina czy co? Ja pierdykam. U nas koty…

Pani ma tyle kłopotu. I kasa. No, bo przecież to kosztuje. No nie?

No chyba, że potem to pani zostawi. Tu postawi pani fotel i będzie pani obserwować z góry czy ktoś nie kradnie?

Lilka

Najpierw, ty tu  kochany, podarujesz publiczności rolę szekspirowską.. Postarajcie się, żeby to się nie zawaliło. Tu musi stanąć parę osób.

Do galerii wchodzi Wanda.

Lilka

Stało się coś?

Wanda

Byłam w szpitalu...

Sylwek

Że co ja, komu podaruję? Co pani powiedziała?

Wanda

Jak się dowiedziała, że psy oddam do schroniska, powiedziała, że prędzej się zabije, niż na to zgodzi.

Lilka

No masz...

Sylwek

A jak się ona niby w szpitalu zabije? Bredzi i tyle...Pani Lila? Ja mam tu coś podarować? Komu? W życiu!

LILKA

Masz tu zagrać mały kawałek Szekspira, razem z Motylanką.

SYLWEK

Za Chiny! W życiu! Nie wystąpi takie coś w naturze!

Lilka

Podżyruję ci pożyczkę na motor....

Sylwek zostaje rozpromieniony jak słońce.

Wanda

Znaczy, kupujesz mu motor, bo, z czego on będzie płacił raty?

LILKA

Kupuję!? Ani mi się śni!

 

WANDA

Z niej jest taki numer! Powiedziała, lekarzom, że przestanie jeść i oddychać i nikt jej nie zmusi, żeby znów zaczęła. Cały cyrk tam teraz koło niej się zaczął. Kroplówki…

Konrad

Ta wariatka gotowa to zrobić naprawdę...Aktorka to da radę taką rzecz zrobić...

Po chwili nieśmiało.

Pani Wando, można na chwilę przeprosić?

WIOLETTA to dobra kobieta jest, tylko, że straszna cholera... ale tylko z wierzchu. Niech już  jej pani da tego jednego psa. Ona tak chce pomóc…..Z tym puchnięciem też jej już podobno przeszło... koty mogą też zostać  u nas bo to i tak, jakby ich w ogóle w domu nie było, jak poszły raz na ksiuty, i zrozumiały co jest dobre, i teraz to tylko żryć przychodzą, a tego drugiego psa…. zawiozę do szwagra do warsztatu i też będzie dobrze....

 Wanda jest niezdecydowana. Lilka wpada na jakiś pomysł.

Lilka

Sylwek długo stał nie mogąc uwierzyć w swoje „motorowe” szczęście, nagle podchodzi do LILKI, całuje ją w oba policzki i tańczy z nią jak szalony. Wszyscy zdziwieni. LILKA, kiedy stoi znowu na ziemi wyjaśnia wszystkim

Mamy z Sylwkiem interesy związane z motoryzacją. A konkretnie z jednym motorem. Właśnie ten opróżniony w rozwoju młodzieniec zrozumiał, że go będzie miał.

Do KONRADA i WANDY, ponieważ słyszała ich rozmowę

Wanda! Psa dostaną, ale pod jednym warunkiem...

Do KONRADA

Dostaniecie psa, nawet może być Markiz, ale ja będę miała za to prośbę...

Konrad

Jaką?

Wanda

Co ty kombinujesz, mamo?....

Lilka uśmiecha się i do KONRADA

A ten drugi pies….nie wiem… musimy najpierw Wandą  poznać najpierw pana szwagra. I całą rodzinę...do szóstego pokolenia zresztą.

 

Scena L- kamera sektor 6- WIOLETTA idzie z tajemnicza miną z tekstem w ręku w kierunku galerii. Powtarza tekst. Patrzy czy ludzi na nią nie patrzą.

Scena 13.

WNĘTRZE. DZIEŃ. GALERIA. LILKA, MALARZ

Lilka stoi w galerii. Na zaimprowizowanej scenie stoją: WANDA, WIOLETTA, SYLWEK i KONRAD. Ubrani są w jakieś stare łachy, naśladujące stroje wiedźm. Czują się dziwacznie. Spoglądają po sobie niepewnie. Co chwila wybuchają śmiechem na swój widok…amatorzy…

Lilka

Przestańcie! Próbujcie, bo nie ma czasu...

SYLWEK

To jakieś okropne głupoty są...ten Szekspir…to jak bajka ….

Lilka

Powiedziała, że jej ulubioną rolą jest Hekate w Makbecie?..Powiedziała? Kto to słyszał? Wanda? Że wtedy była najszczęśliwsza? Wanda, ty to słyszałaś?...

 

WIOLETTA

Ja tego nie mogę tego zapamiętać, i dlatego tego nie lubię...

 

LILKA

Obiecała nam pani, pani Wiolu...

 

SYLWEK

Ja pierdykam! Ale jaja! Ten Makbet to jakiś pedał był!

 

Wioletta

Obiecałam, ale nie wiedziałam, że mam być wiedźmą.

Konrad rży pod nosem.

KONRAD

A to akurat w sam raz dla ciebie.

 

SYLWEK

Mamo, masz rolę taką, że w ogóle nie musisz grać! Bądź sobą!

 Wioletta

Zamkniesz się?!

Do KONRADA

I ty też Dziadu!?... Popatrz lepiej na siebie... Ty też masz być wiedźmą....Babą! ....

SYLWEK

Poważniejąc

Właśnie, pani Lilko, czy ja nie mógłbym być wiedźmą mężczyzną?

WIOLETTA

Gdyby on to teraz pisał to by wiedźmami były same chłopy a Makbetem, tym królem, byłaby kobieta!

 

SYLWEK

Udaje że nie słyszy.

Pani Lilko, co? Tylko się trochę się pozmienia... Przecież ten Szekspir nie żyje to mu wszystko jedno...

 

WANDA

Nie, bo nie będzie rymu....

 

LILKA

Panie Konradzie niech pan nie wymyśla, a ty Sylwek, umówiliśmy się? Jak nie, to motor nieaktualny.....

Do Wandy

Wanda, zaczynaj...

 

SYLWEK

A czy ja coś mówiłem? Umowa to umowa...

Zaczynają grać. Oczywiście robią to nieudolnie, ale się starają.

 

Wanda

Rychło…ż , rychłoż się zejdziem znów przy blasku błyskawic i piorunów trzasku?

Konrad

Gdy bitwa ówdzie w...

Konrad zerka na dłoń, gdzie ma zapisaną ściągawkę.

...wrząca dociągnie się końca...

 

SYLWEK

Bitwa wrząca? Się dociągnie? Ja pierdykam!

Cisza. Konrad szturcha Wiolettę.

WANDA

Pani Wiolu, po panu Konradzie mówi pani... Jest pani Wiedźmą Trzecią, niech sobie to pani wbije do głowy...

 

SYLWEK

Matka to jak z żarciem, najpierw ojciec, potem ja a potem ty….

 

Wioletta

Pani Wandziu, jak mam zapamiętać po kim  mówię, jak ja nic z tego nie rozumiem?..

 

Lilka

To niech pani patrzy na mnie, ja będę pani dawała znaki. Za każdym razem tupnę nogą.

Lilka tupie nogą, a Wioletta mówi:

Wioletta

Tam Makbet z naszych ust dowie się o swych lasach.

Do Lilki

Dobrze?

 

KONRAD

A co się stało z tymi jego lasami?

Lilka

Patrzy na Konrada jakby go chciała zabić. Do Wioletty

Dobrze, pani Wioletto, tylko tam jest o losach a nie lasach…i niech pani nie przerywa i nie pyta za każdym razem czy dobrze... Dobrze?

 

Wioletta

Dobrze...Tam Makbet dowie się z naszych ust o swoich looosach!

 

Wanda

Swych. Swych losach. Dobrze?

 

WIOLETTA

Dobrze, już dobrze. Co za różnica, swych czy swoich!? Pani Lilko, Wandzie się charakter ostatnio pogarsza. Miała pani rację.

 

WANDA

Słyszę głos arcywiedźmy.

 

Konrad, WANDA

Ropucha skrzeczy. Śmieje się Jedźmy.

Wiola to było o tobie!

 

WANDA

Nie to o Heakte, znaczy o Motylance…Hekate…

 

SYLWEK

Ale jaja! Ja pierdykam.

Lilka wściekła tupie mocno nogą. Wioletta „budzi się” i dołącza do chóru.

Konrad, Wioletta, Wanda, SYLWEK

Szpetność upiększa, piękność szpeci, nuże przez mgły i par zamieci!

 

SYLWEK

Chyba parę zamieci? No takich jaj to ja dawno…I na to chodzą ludzie do teatru? I to oglądają?

Do galerii wchodzi Malarz i zdębiały obserwuje scenę. Wszyscy milkną zawstydzeni. Konrad ucieka na zaplecze. Wszyscy powoli schodzą ze sceny.

                             LILKA

Dobra Wanda, niech oni to czytają z kartek na przedstawieniu, mogą być z kartkami, trudno…

Malarz

Zachwycony

Co tu się dzieje?..Promocja?

Lilka

Co chcesz, bo nie mam czasu?

Malarz

Przyszedłem zwrócić pożyczkę...

Lilka

Niemożliwe. Rozmawiałeś z Niemcami? Kupili to?

Malarz

Aha...

pauza

Mój obraz, z Volksbusami został wzięty na wystawę do Berlina... Biennale sztuki współczesnej artystów nowej Europy... są zainteresowani innymi moi