MĘSKIE- ŻEŃSKIE- Danie świąteczne

25 lutego 2004

Krystyna Janda

Arkadiusz Borowik

Scena A. Kamera sektor 6 - DZIEŃ.GALERIA. LILKA kończy myć okno od wewnątrz. Konrad myje je z zewnątrz. Odchodzi po coś w głąb Galerii. Patrzy na obrazy w Galerii.

Scena 1.

WNĘTRZE. DZIEŃ. GALERIA. LILKA.

 

POWIEDZCIE MI, DLACZEGO NIEKTÓRE Z NICH SĄ ZUPEŁNIE NIEAKCEPTOWANE PRZEZ WIĘKSZOŚĆ KLIJENTÓW? NIE I JUŻ. DLACZEGO? PRZECIEŻ OBIEKTYWNIE, SĄ ŚWIETNIE NAMALOWANE, ZAKOMPOWANE, TO ZNAKOMITE OBRAZY, A JEDNAK MIEĆ ICH NIE CHCĄ? NIE PODOBAJĄ SIĘ? ONI NIE CHCĄ MIEĆ Z NIMI NIC WSPÓLNEGO. NIE CHCĄ Z NIMI MIESZKAĆ W JEDNYM DOMU? SĄ ZBYT NIEKONWENCJONALNE? TO RODZAJ NIETOLERANCJI?.

Scena B. - Kamera sektor 6 – Lilka wraca do okna. Konrad macha i odchodzi z kubłem a LILKA widzi WANDĘ nadchodzącą z jakimś młodym mężczyzną, zajętych rozmową, zmierzających w kierunku galerii. Rozmawiają o czymś zawzięcie, śmieją się. Wyraźnie dobrze się znają.

Scena 2.

WNĘTRZE.DZIEŃ. GALERIA. LILKA, WANDA, PAWEŁ.

Wanda z młodym mężczyzną (PAWEŁ) wchodzą do Galerii.

WANDA

Mamo, chciałam ci przedstawić kogoś, kto przysparza ci tyle zmartwień…

Lilka

Facet z urzędu podatkowego.

Wanda

Zaskoczona

Jakiego znów urzędu?

Lilka

Legwan? Ostatnio wykręcasz się od kolacji u mnie, bo masz wizyty u chorego legwana.

Wanda

Chcę ci przedstawić Pawła, a nie legwana… Paweł od jakiegoś czasu zajmuje się moimi włosami… po koleżeńsku…

PAWEŁ

Uśmiecha się

Paweł Kostrzewa. Bardzo mi miło.

LILKA

Ach to dzięki panu moja córka wygląda wiecznie jak potargana i niedomyta? Gratuluję. I pan to tak po koleżeńsku? Z przyjaźni ją pan tak oszpeca? To miłe.

WANDA

Mamo! Paweł jest w tej chwili najmodniejszym fryzjerem w Warszawie. To gwiazda! Do niego się trzeba zapisywać i miesiąc czekać w kolejce. Właśnie otworzył własny zakład!

LILKA

To znaczy, że inne kobiety płacą panu za to, że je pan tak robi na szaro?

PAWEŁ

Wydaje mi się, że zmieniam je… pomagam odnaleźć siebie.

Lilka

Kto panu tak powiedział?

Paweł

Uśmiecha się

One tak mówią.

Lilka

No… Jeżeli wszystkie wyglądają jak moja córka i są tak jak ona odnalezione, to brawo…

Do Wandy

Czujesz się odnaleziona po pana strzyżeniu?

WANDA

Nie, bardziej interesująca…

LILKA

Dobrze. Nie moja sprawa… Chce pan kupić obraz do nowego zakładu… Służę…

WANDA

Przyszliśmy bo mamy problem… Paweł ma przyjaciela…

LILKA

Aha… I on maluje…

Wanda

Nie…

Lilka

Rzeźbi…

Wanda

Nie… Chodzi o to, że… Paweł z nim mieszka… Oni się kochają…

Lilka

To bardzo dobrze, że się kochają. Nie lubi pan generalnie kobiet? Teraz wszystko rozumiem.

PAWEŁ

Uwielbiam kobiety…

Wanda

Mamo! Oni się kochają, tylko, że Paweł jest z Grudziądza… niby to nie ma znaczenia, ale… i jego rodzice pierwszy raz przyjeżdżają do Warszawy na Wielkanoc… chcą zobaczyć nowe Pawła mieszkanie, myślą, no rozumiesz… ojciec jest wojskowym i… no wiesz… a Paweł też chce być z Sebastianem w święta…

LILKA

Do Pawła

Boi się pan przyznać, że jest gejem? Tak?

WANDA

Tak.

LILKA

I ja mam im o tym powiedzieć? Świetnie! Dawno czekałam na taką okazję! A pana przyjaciel jest, kim?

Wanda

Chirurgiem.

PAWEŁ

Chirurgiem miękkim…

LILKA

Ładnie to się tak z przyjaciela naśmiewać?

WANDA

Mamo. Oni, rodzice Pawła, nie mogą się dowiedzieć…

Lilka

Aha, jeszcze milej. To, co mam zrobić? Nie wpuścić ich do Warszawy? Zepsuć pociąg?

Wanda

Jesteś nie do wytrzymania! Posłuchaj…

Lilka

Wanda, może daj coś powiedzieć panu Pawłowi… Jesteś jego rzecznikiem prasowym?

PAWEŁ

Widzi pani… Oni rzeczywiście nic nie wiedzą…Wiem, że to może być dla nich szok… Zwłaszcza dla ojca… On ma bardzo konserwatywne poglądy, a… poza tym jest chory na serce i…

LILKA

Czego wy ode mnie chcecie? Co mam zrobić?

WANDA

To nowe mieszkanie jest też Sebastiana. On się nie ma gdzie podziać na te święta…

LILKA

Aha… Mam spędzić święta z pana chłopakiem? Z chirurgiem miękkim?

PAWEŁ

Częściowo tak. Chcieliśmy z Sebastianem zaprosić panie na święta do nas.

WANDA

To znaczy. Obie byśmy poszły tam do nich, na świąteczny obiad, ja jako narzeczona Pawła a ty

LILKA

Narzeczona Sebastiana. Uroczo.

WANDA

Nie przesadzaj… ty jako MOJA matka. Rozumiesz?

LILKA

Oczywiście, że rozumiem. Myślisz, że jestem niedorozwinięta? Znaczy jego przyszła teściowa! Nie zgadzam się.

WANDA

Mamo!

Lilka

Poza tym nie będę robiła z siebie idiotki przed jakimiś miłymi, porządnymi ludźmi z Garwolina.

PAWEŁ

Grudziądza.

WANDA

Nie rozumiesz, że w ten sposób możesz pomóc…? Oni martwią się Pawłem, matka wiesz… no jak ty, matka… Pomóż ludziom. Miły obiad, niezobowiązująca rozmowa i wszyscy mają na jakiś czas spokój. Mamo!

PAWEŁ

Wie pani… to moja wina…bardzo ich kocham i wydaje mi się, że im taka prawda jest zupełnie niepotrzebna.

LILKA

To powiedz, że mieszkasz chwilowo z kolegą i tyle, może się nie kapną… Albo lepiej zwyczajnie im wyślij swoje zdjęcie. Widzieli już twoje włosy?

WANDA pokazuje LILCE, że chyba zwariowała myśląc, że Paweł tego nie widzi. Łapie spojrzenie Pawła i wybucha.

Wanda

No jasne! Niech im powie od razu i niech ich szlag trafi i będzie po wszystkim… Oni są katolikami mamo…

LILKA

Ale może nowoczesnymi katolikami…

PAWEŁ

Nie.

Lilka ciężko wzdycha. Długa cisza. Po namyśle.

LILKA

Kto przygotuje święta?

PAWEŁ

Sebastian. On wszystko…

Wanda

To znaczy, że się zgadzasz?

Lilka nie zwraca na nią uwagi.

LILKA

I na ile chcecie nas… zakontraktować?

PAWEŁ

Od 14–tej do 18-tej. Po deserach wychodzicie. Rodzice następnego dnia jadą już do ciotki na Wolę, Sebastian ma dyżur nocny. Ja idę z nimi do ciotki na obiad w drugi dzień świąt, a wieczorem odprowadzam ich na pociąg.

WANDA

Zgadzasz się …?

Wanda całuje Lilkę.

Lilka

Do Pawła.

Mów mi po imieniu. Lilka.

PAWEŁ

Bardzo ci dziękuję… Jeżeli chcesz… mogę coś zrobić z twoimi włosami… Na przykład…

LILKA

W życiu! A potem może jeszcze Sebastian mnie zoperuje w miękkich miejscach!? Dziękuję.

Wanda

To my lecimy… jesteś kochana… Uwielbiam cię.

Wanda i Paweł idą do drzwi.

LILKA

Wanda…

Wanda

Co?

Lilka

Możesz jeszcze zostać?

Wanda

nieufnie

Po co?

Lilka

…..

Paweł

Nie przeszkadzam. Jeszcze raz dziękuję. Zdzwonimy się.

Paweł wychodzi.

Scena C. - kamera sektor 6- Wioletta chodzi pod galerią . Zagląda ciekawie do wnętrza, ale nie wchodzi.

Scena 3.

PLENER. DZIEŃ. PODWÓRKO PRZED GALERIĄ. PAWEŁ, WIOLETTA

Paweł wychodzi z Galerii. Podchodzi do niego Wioletta, która z ciekawością obserwowała Galerię.

Wioletta

Przepraszam, nowy narzeczony pani doktor …?

Paweł

Rozbawiony

Słucham?

Wioletta

Mnie pan może powiedzieć… No, bo widzi pan… żeby taka dziewczyna sama żyła?… Wykształcona, samodzielna finansowo, mieszkanie, serce, uroda - no to już dla amatora, ale ogólnie? Prawda? Aż szkoda! No i taka matka!!! Nie chce panu obrzydzać teściowej ale… Zresztą Wanda wie pan, też ma bardzo specjalny gust do mężczyzn…Patrzy na włosy Pawła. Ale, nie…pan się bardzo nadaje… bardzo… Gratuluję….

Paweł spogląda na Wiolettę, rezygnuje z tłumaczenia.

Scena D. - Kamera sektor 6 - Paweł odchodzi, Wioletta mu macha przyjaźnie ręką pokazując, że dobrze wybrał.

Scena 4.

WNĘTRZE.DZIEŃ. GALERIA. LILKA, WANDA.

Lilka i Wanda siedzą w aneksie kuchennym galerii.

Wanda

O co ci chodzi? No co nic nie mówisz?

LILKA

……….

Wanda

Słucham…

Lilka

Zaglądając jej w oczy

Wanda… czy ty przypadkiem nie jesteś lesbijką?

Wanda

Ja?

Lilka

Może ty tak jak oni… tylko udajesz przede mną…?

WANDA

Skąd ci to w ogóle przyszło do głowy?

LILKA

Aaaa… tak sobie… Nieważne.

Zmienia temat

I co potem powiecie, że dlaczego nie wzięliście ślubu? Znaczy ty z Pawłem?

WANDA.

Potem to będzie potem. A święta są zaraz. Przy okazji i ty masz święta z głowy. Przynosisz na ten obiad deser i koniec…

LILKA

A ty, co?

WANDA

Biorą ode mnie po świętach kota bez jednej nogi, i bez ogona, którego mam w szpitalu. Nikt go nie chce, a w schronisku nie da sobie rady. No wiesz, coś za coś. Nie ma za darmo.

LILKA

Cwenijka! Znaczy cwaniara! I kłamstwo usprawiedliwione, nie?

 

Scena E. - Kamera sektor 6 - SEBASTIAN i PAWEŁ robią zakupy na święta.

Scena 5.

WNĘTRZE. DZIEŃ. BAREK KAWOWY. LILKA, WANDA, SEBASTIAN, PAWEŁ

Przy stoliku siedzą Wanda, Lilka, Paweł i Sebastian.

SEBASTIAN

No, więc, jeszcze raz: - Przystawki. Jaja faszerowane, jajka w majonezie, wędliny białe, czerwone, klops…

LILKA

Umiesz robić klops?

SEBASTIAN

Umiem. Ale my z Pawłem jesteśmy na diecie….

WANDA

Biały barszcz…

PAWEŁ

Ale w święta jemy... nie? Tylko barszcz już bez kiełbasy…

LILKA

Jak barszcz bez kiełbasy? Barszcz bez kiełbasy jest jak jajecznica bez szczypiorku. Biała kiełbasa w barszczu i barszcz z chrzanem, tak jak robiła moja mama…

SEBASTIAN

Dobrze. Kiełbasa w barszczu i jajka…

lilka

I szynka. Nie. Wędzonka.

SEBASTIAN

I kiełbasa i jajka i wędzone w żurze?

lilka

Mów, barszcz, bo się źle odmienia, barszcz bez wędzonego jest jak…

Sebastian

To będzie okropnie tłuste. Będziemy mieli niestrawności przez tydzień…

LILKA

Wszystko ma być w barszczu! Aha, i ja przychodzę z psem, żeby była jasność!

Wanda

Proponuję żur z wędzonką, ale bez jajek, bo jajka będą i w majonezie i w każdej innej postaci….

LILKA

Wanda! Zachowuj się!

Sebastian

Co na główne danie? Indyk.

LILKA

Indyczka. Suczka. Umiesz robić indyki?

PAWEŁ

On wszystko umie.

LILKA

A to przepraszam…

WANDA

Mamo! Zachowuj się. Desery - mama!

SEBASTIAN

Na wszelki wypadek zrobię krem caramel…

PAWEŁ

Nie. Wolę placki z sosem klonowym.

LILKA

Co to znaczy „na wszelki wypadek”? Nie masz do mnie zaufania?

SEBASTIAN

Przepraszam. Chcę tyko żeby wszystko wypadło perfekcyjnie. To pierwsza wizyta Pawła rodziców i…

LILKA

Jak chcesz żeby wypadło perfekcyjnie to zrób coś z jego włosami. Patrzy na Pawła.

WANDA

Według ciebie, co on ma źle z włosami?

LILKA

Operowałeś kiedyś człowieka z takim kolorem na głowie?

PAWEŁ

Zrobiłem tylko pasemka. To się nazywa pocałunki słońca… Wygląda zupełnie naturalnie…

LILKA

To może mi powiesz, dlaczego tu wszyscy się na nas gapią…?

WANDA

Gapią się, bo myślą, że ja jestem z Pawłem a ty z Sebastianem…

Lilka

I to jest powód, żeby się gapili? Co ty mi chcesz powiedzieć?

Wanda

Poza tym ty jesteś w kapciach…

Lilka spogląda na swoje nogi. Jest w kapciach.

LILKA

O cholera, tak szybko wyleciałam i zapomniałam zmienić na buty…

Sebastian notuje sobie wszystko w notesie.

Sebastian

Czyli Lilka robi mazurek i sernik…

Lilka

OK.

Wanda

OK.? Przecież nie masz o tym zielonego pojęcia…

Lilka

A co ty tam wiesz…

Wanda

Mieszkałam z tobą parę lat! Umiesz tylko jajecznicę i herbatę!

Sebastian

No to jak będzie? Może jednak ja upiekę, a powiemy, że to pani albo Wanda?

Lilka

Zrobię wam takiego mazurka, że wam oczy wyjdą. Honor Kobiety! Będzie mi tu chirurg miękki wypominał!

WANDA

Mamo! Zachowuj się!

 

Scena F. - kamera sektor 6 -LILKA I WANDA idą ulicą same.

Scena 6.

PLENER. DZIEŃ. ULICA. LILKA, WANDA, MĘŻCZYZNA

Lilka i Wanda idą po ulicy.

LILKA

A co on powie rodzicom o Sebastianie, że kto co jest? Kelner? Gospoś? Kolega z wojska?

Wanda

Paweł może mieć chyba kolegę… Takiego… zwykłego…

Lilka

Wanda, jak ci rodzice nie są ślepi, to nie uwierzą. W życiu Romana. Może pochować ten chirurg wszystkie swoje rzeczy, szczoteczkę do zębów, kapcie, pidżamy... a oni moim zdaniem i tak się kapną.

Wanda

No to co zrobić?

Lilka

Sebastian musi być też z dziewczyną. A i tak nie wiadomo czy się nie kapną, nawet ci z Grzybowa.

Lilka naśladuje Sebastiana

„No to może jednak upiekę a powiemy że to pani albo Wanda”… Czy ty słyszałaś, żeby ktoś tak mówił?

WANDA

Z Grudziądza mamo. Tam jest jednostka wojskowa! Masz rację… Sebastian musi mieć dziewczynę…!

LILKA

Hania?

WANDA

Hania jedzie dzieckiem do rodziców. Nawet chciała żebym z nią pojechała…

Lilka przeciągle spogląda na Wandę. Domyślnie kiwa głową.

WANDA

Mamo przestań, Hania też nie jest lesbijką! Ma dziecko!

LILKA

No to, co z tego? Dziecko już macie. Wygodnie…

WANDA

Przestań, bo cię huknę!

LILKA

Nie masz innej koleżanki? Lesbijki najlepiej?

WANDA

Nie znam żadnej lesbijki.

LILKA

Czy ty widziałaś jak oni na siebie patrzą? Ja takiego uczucia dawno nie widziałam na oczy… Każdy głupi się pozna… Ciekawe, że u normalnego faceta i dziewczyny, to jakoś tak nie widać!

WANDA

Widać, widać, tylko wszyscy się przyzwyczaili i nie zwracają uwagi… A poza tym oni są NORMALNI mamo!

LILKA

No, nie całkiem według mnie, ale za to szczęśliwi i zakochani… to pewne… nie zazdrościsz im?

Idą przez chwilę.

WANDA

Słuchaj… koło naszej przychodni jest bardzo elegancka Agencja Towarzyska. Może ja tam pójdę i namówię jakąś fajną dziewczynę?

LILKA

Za darmo to tylko mnie możesz namówić, żebym robiła z siebie idiotkę przez pół dnia. Normalnym ludziom trzeba płacić.

WANDA

No to chłopaki zapłacą.

LILKA

Tylko weź jakąś porządną! I Polkę!

WANDA

No wiesz. Ty jesteś gorsza niż ci z Grudziądza! To są często dziewczyny po studiach. Sama chciałabyś mieć taką córkę…

LILKA

No niekoniecznie… Aż taka nowoczesna to nie jestem…

WANDA

W ogóle nie jesteś. Wszystko ci przeszkadza. Agencje towarzyskie… Lesbijki… Geje… A czy ty wiesz, że gejami są burmistrz Berlina, i mayor San Francisco, generalny inspektor Wehrmachtu generał von Blomberg, Henryk III Walezy - król Polski, a przede wszystkim Aleksander Wielki…

Lilka

Rany boskie… skąd ty to wszystko wiesz? Generał von Blomberg?

Wanda

Każdy wykształcony człowiek to wie. Edgar Hoover twórca FBI, to też gej!… A w ogóle to, co ja ci tłumaczę. Prowadzisz galerię to sama wiesz, że 90 % malarzy rzeźbiarzy, aktorów, muzyków, pisarzy, krytyków i paru piosenkarzy też …

LILKA

A moim zdaniem ty jesteś lesbijką…

Ostatnie zdanie słyszy jakiś nobliwie wyglądający mężczyzna w garniturze z parasolem. Zdziwiony przystaje. WANDA i LILKA to spostrzegają. WANDA całuje demonstracyjnie LILKĘ w usta. Elegancki pan przestaje być elegancki. Spluwa i woła:

Mężczyzna

Dziwki!

WANDA

O nie! Pomyłka w nazewnictwie!

Scena G. - kamera sektor 6 -LILKA i WANDA pękając ze śmiechu idą ulicą. Ludzie zatrzymują się patrząc. LILKA pokazuje im język.

Scena 7.

PLENER. WIECZÓR. PRZED AGENCJĄ TOWARZYSKĄ. WANDA, KOBIETA, MĘŻCZYZNA, MĘŻCZYZNA 2

WANDA podchodzi do willi z oknami, w których widnieje neonowy numer telefonu do tego przybytku.

Do ogrodzenia przywiązane są trzy psy. WANDA zaskoczona wita się z psami i chwilę się im przygląda. Głaszcze jednego z nich.

Wanda

Marena, co ty tu robisz malutka? Marenka, gdzie twój pan?

Nagle rozumie. Patrzy na willę. Popycha furtkę, wchodzi i dzwoni do domofonu. Odzywa się głos kobiety.

KOBIETA

Słucham. Nie ma pracy.

WANDA

Chciałabym porozmawiać.

KOBIETA

Tu nie klub dyskusyjny.

WANDA

Bez żartów, muszę porozmawiać.

KOBIETA

Policja?

WANDA

Nie.

KOBIETA

Sanepid?

WANDA

Nie, ani nie obyczajówka. Niech mnie pani na chwilę wpuści. Mam interes.

Drzwi się otwierają i WANDA wchodzi. Kamera zostaje na zewnątrz. Z willi wychodzi mężczyzna.

Mężczyzna

Grzeczny piesek, grzeczny… Czekał na swojego pana. No teraz szybko siusiu i do domciu do mamusi.

I mężczyzna pospiesznie odchodzi. Po chwili wychodzi następny, odwiązuje psa i pośpiesznie oglądając się na boki, ciągnąc psa jak worek po ziemi, prawie biegiem się oddala. Teraz wychodzi WANDA. Wygląda za nią KOBIETA.

KOBIETA

A jak ma się Majka ubrać?!

Wanda

No… skromnie.

Kobieta kiwa głową. WANDA patrzy na psa, który został, pokazuje palcem i pyta wzrokiem czy dobrze się domyśla. Kobieta kiwa głową i mówi.

Kobieta

O czasem to my tu mamy z sześć, z siedem. A są i takie, co wyją albo szczekają jak wściekłe… sąsiedzi się skarżą. Donosy na nas piszą…

WANDA

Do psa

Oj piesku, gdybyś ty umiał mówić… Pozdrów pana.

Wanda pospiesznie odchodzi.

Scena H. - kamera sektor 6 - GALERIA. DZIEŃ. WIOLETTA. KONRAD. LILKA. Przygotowania do pieczenia mazurka Wielkanocnego i sernika. Pies wychodzi ze skóry żeby dostać do oblizania kolejną miskę.

Scena 8.

WNĘTRZE. DZIEŃ. GALERIA. LILKA, KONRAD, WIOLETTA

W galerii Konrad siedzi przy stoliku i przeciera przez sito żółtka. Dookoła porozstawiane naczynia z mąką, cukrem, bakaliami itp.

Lilka

Mnie ten cholerny mazurek nigdy nie chciał wyjść.

Wioletta

No co pani… Cały sekret to dobre kruche ciasto zagnieść…

Lilka

Kruche ciasto w moim wykonaniu zawsze jest bardzo kruche. Właściwie to są same okruchy…

Wioletta

Do Konrada

Dokładnie te żółtka przecieraj, żebym potem przez ciebie wstydu nie miała.

Konrad

To sama sobie przecieraj.

Wioletta

Pewnie… A ty w tym czasie pójdziesz do telewizora, co?

Do Lilki

Dla narzeczonego pani Wandy, jajka ucierasz! Ma być pierwsza klasa…

Lilka

To właściwie nie jest narzeczony…

Wioletta zagniata kruche ciasto. Do żółtek przetartych przez Konrada dodaje mąkę, masło, cukier itp.

Wioletta

To niech się pani postara żeby był. Fryzurę mógłby sobie zmienić, ale… nie ma, co wybrzydzać…

Konrad

Wiola, teraz taka moda, ja też bym sobie takie coś na głowie zrobił? Na święta?

Wioletta

Ja ci zrobię! Głupi jesteś. Takie coś na głowie to może mieć tylko wykształcony. Inteligentny... Najważniejszy jest charakter… A tu widać, że chłopak grzeczny i forsę ma …

Lilka

Tylko….

Wioletta

Pani Lilko, a może by pani tam nie chodziła? Niech ich pani zostawi samych…nie? Nie lepiej będzie?

Lilka

Zrezygnowana

Tylko jakby, co, to tego mazurka sama upiekłam…

Scena I. - Kamera sektor 6- Sebastian robi ostatnie przygotowania. Ustawia bazie w wazonie, Itp.

Scena 9.

WNĘTRZE. DZIEŃ. MIESZKANIE PAWŁA I SEBASTIANA. SEBASTIAN, PAWEŁ

Paweł i Sebastian aranżują mieszkanie na spotkanie z rodzicami. Mieszkanie jest wysmakowane, hiper nowoczesne, widać pieniądze i dbałość. Czyste nieskazitelnie. W kącie widać dużą rzeźbę jakiegoś nagiego starożytnego boga.

Paweł

Przestań! Ja uważam, że ona ma rację, Seb… musisz mieć dziewczynę…tak będzie lepiej.

Sebastian

Ale to ma być prostytutka… Lilka też…

PAWEŁ

Już przestań z tą Lilką. Zakochałeś się w niej, czy jak? Od wczoraj nic innego nie słyszę, tylko Lilka to, Lilka tamto…

SEBASTIAN

To ciekawa osoba…

PAWEŁ

Owszem. Dla psychoanalityka. Przecież ona jest kompletnie niezrównoważona. Wyobrażasz sobie, związać się z kimś takim?! Albo z Wandą? Ani chwili spokoju…

PAWEŁ rozgląda się po wnętrzu.

Sebastian

Co ty tu chcesz zmieniać?

Paweł dochodzi i bałagani, coś przewraca, rzuca na podłogę, wyrzuca jakieś specjalne kwiaty, rzuca skarpetki koło łóżka.

Paweł

No musi być bardziej… no tak bardziej… Jak na mieszkanie zwykłego heteryka, tu jest za bardzo…

Zastanawia się nad określeniem

i… koniecznie trzeba ukryć jego…

Wskazuje na rzeźbę.

Sebastian

A gdzie ja ci go schowam? Do szafy się nie zmieści…

Paweł

Powiemy, że to idzie do zakładu do mnie…

Paweł wyciąga z torby kilka czasopism z nagimi kobietami. Niedbale rozkłada je w różnych miejscach.

Sebastian

Czyś ty zwariował? To już przesada! Twoi rodzice chyba wiedzą, że jesteś fryzjerem, a nie kierowcą ciężarówki… A może od razu zaproś ich do burdelu na święta…Chociaż w pewnym sensie już to zrobiłeś. Przecież będziemy mieli panienkę…

Paweł

Przestań histeryzować z tą dziewczyną… dla mojej matki…

Sebastian

Mówisz tak, jakbym ja nie miał rodziców.

Paweł

Twoi są… Nieważne. Przestań, bo się pokłócimy, i po co?

Sebastian

Paweł, dlaczego nie chcesz im powiedzieć… ja im to powiem…I tak się kiedyś dowiedzą… Zresztą… Rób, jak chcesz…

Paweł

Naprawdę chcesz się kłócić?

Sebastian

Nie. Zrobię jak chcesz. Przepraszam.

Scena J. - kamera sektor 6 -1 dzień Świąt Wielkanocnych. WANDA idzie po MAJKĘ do Agencji. Dziewczyna jest skromna, prawie nieumalowana, ma na sobie ładny płaszcz. Witają się obie. Podają sobie ręce. WANDA od razu zaczyna coś tłumaczyć.

Scena 10.

PLENER. DZIEŃ. PRZED AGNENCJĄ. WANDA, MAJKA

MaJKA

Pozchylajac płaszcz. Wskazując ubranie

Może tak być?

Wanda

Przesądziłaś. Wyglądasz jakbyś szła po odbiór świadectwa.

WANDA pokazuje na ogrodzenie.

No, dziś przynajmniej żaden pies nie czeka na pana. Święto z rodziną. Po Bożemu.

MAJKA

Przypadek. Święta im nie przeszkadzają. Wczoraj miałyśmy nawet święconkę – czekała sobie w recepcji. Wysłała go żona poświęcić do kościoła, ale on bez naszej Jolki nie może ani jednego dnia wytrzymać, dam sobie głowę uciąć, że dziś też przyjdzie. Powie, że po papierosy, albo na spacer, bo mu duszno…bo oni nie mają psa… Biedny! A żona podobno potwór. Najgorzej to z bezrobotnymi teraz, bo na kredyt u nas nie można.

WANDA

Słuchaj Majka, nie gadaj tyle. Pamiętaj blondyn jest mój, ma na imię Paweł. I odzywaj się tylko jak cię ktoś zapyta. A do Sebastiana masz mówić „kochanie”… Rozumiesz?

MAJKA

Oczywiście, że rozumiem. Kochanie… Przystojny ten mój chirurg? Nie chcesz żebym go nawróciła?

WANDA

Na co?

MAJKA

Na nasze. Szkoda takiego przystojnego i wykształconego, nie?

WANDA

Na jaki nasze? Mów za siebie. I w ogóle uważaj. Przyjaźnicie się z Pawłem i ze mną OK.?

MAJKA

Dobrze Kochanie…

Stają na przystanku autobusowym.

Nie masz samochodu? No wiesz, co!? Weterynarz?! Zmień zawód!

WANDA

Ciekawe, na jaki?

MAJKA

Ja za rok zobaczysz, że będę miała… A chłopcy nawet na taryfę ci nie dali!?

WANDA

Bo ci przywalę i się rozstaniemy zanim dojedziemy…

Scena K. kamera sektor 6 - WANDA i MAJKA wsiadają do autobusu.

Scena 11.

WNĘTRZE. DZIEŃ. MIESZKANIE PAWŁA I SEBASTIANA. LILKA, SEBASTIAN potem WANDA I MAJKA.

LILKA rozgląda się po mieszkaniu. SEBASTIAN w garniturze, ale pod koszulą ma na sobie koszulkę w wojskowe barwy ochronne.

LILKA

No powiem ci że tu już wygląda jak u weterynarza.

Rozlega się dzwonek do drzwi. Do mieszkania wchodzą WANDA i MAJKA. LILKA fachowo ogląda tę drugą.

Wanda

przedstawia

To moja mama, a to Sebastian… twój chwilowy narzeczony…

MAJKA podaje rękę Lilce, ciekawie przygląda się Sebastianowi, po czym uśmiecha się całuje go na powitanie.

MaJKA

Skoro narzeczony, to chyba możemy się pocałować, nie…?

Sebastian jest zaskoczony.

 

Scena L. - Kamera sektor 6 -Na Dworzec Centralny albo jakiś inny wjeżdża pociąg. PAWEŁ ze święconką w koszyczku, czeka na peronie.

Scena 12.

WNĘTRZE. DZIEŃ. MIESZKANIE PAWŁA I SEBASTIANA. LILKA, WANDA, PAWEŁ, SEBASTIAN, MAJKA, OJCIEC, MATKA

Ogólne powitanie wszystkich ze wszystkimi. Ojciec – postawny, sztywny wojskowy jest w wyjściowym mundurze, matka – drobna kobieta ściska Pawła.

Matka

Wandziu, mogę do ciebie mówić Wandziu, prawda? Bardzo Paweł schudł! Musisz bardziej o niego dbać…

SEBASTIAN

Ja uważam, że świetnie wygląda…Jesteśmy na diecie Montigniaqa, od roku, i…

LILKA

Zamknij się.

Ojciec

No dosyć już tych czułości… Popatrz lepiej, jaką ładną synową ci Paweł szykuje. Też trochę jej przymało jak na babę! Nie? Śmieje się tubalnie.

Matka wita się z Majka i Lilką. Korzystając z okazji Paweł, który jest w garniturze, podchodzi do Sebastiana. Rozmawiają cicho,tak że nikt ich nie słyszy.

Paweł

Coś ty na siebie założył?

Sebastian

Mówiłeś że… chciałem ojcu zrobić przyjemność.

Paweł

Jakiemu ojcu? To mój ojciec! Potem porozmawiamy…

Przerywają rozmowę, bo goście podchodzą. Ojciec wita się z Sebastianem.

Ojciec

Zygfryd Kostrzewa.

Sebastian

Sebastian Łowicki.

Ojciec

Wskazując koszulkę

Ma pan coś wspólnego z wojskiem?

Sebastian

Tylko tyle, że… interesuje mnie historia… militaria…

Ojciec

Do Pawła

No, przynajmniej jeden….

Do Sebastiana

Bo Pawła to nigdy nie obchodziło. Nawet jak był mały, to nawet, zamiast Klossa wolał jakieś głupoty oglądać.

Matka

Fredek! No…. pokaż nam synku… jak mieszkasz… jak się urządziliście…

WANDA

Ja…

LILKA

Zamknij się!

Scena Ł – kamera sektor 6 –Paweł i Wanda oprowadzają gości po mieszkaniu. W oglądaniu nie uczestniczą tylko Sebastian i Majka.

Scena 13.

WNĘTRZE. DZIEŃ. MIESZKANIE PAWŁA I SEBASTIANA. SALON. LILKA, WANDA, PAWEŁ, OJCIEC, MATKA

Goście powoli wracają do salonu.

Matka

Bardzo piękne mieszkanie… Tylko musicie coś zrobić, żeby… było trochę przytulniej… Jak Wandzia się wprowadzi, na pewno troszkę tu zmieni…

Matka zauważa gazetę z gołymi kobietami. Bierze i patrzy z politowaniem na Pawła.

A to co? Wandziu, ty mu pozwalasz oglądać takie świństwa?

Wanda robi głupią minę, Lilka wkracza czujnie.

Lilka

To moje, zostawałam tu ostatnim razem…

Matka patrzy zdziwiona, Wanda kopie Lilkę w kostkę. Ojciec wybucha śmiechem…

Ojciec

Nie musi go pani kryć…To normalne… każdy chłop przed ślubem kręci się jak za przeproszeniem gówno w przeręblu i nie wie, co mu jest… gdzie. No synu! Kawał chałupy tu masz… Ile za to dałeś?

Paweł

Sporo…

Ojciec

Eleganckie mieszkanie… Samochód… I to wszystko z fryzjerstwa… A tu człowiek całe życie tyra jak wół… Nadstawia karku…

Lilka

Był pan na jakiejś wojnie?

Ojciec

Zmieszany

No nie, ale… Całe życie byłem gotowy… I gdyby przyszła potrzeba… Zresztą wojsko nie tylko na wojnie ma pełne ręce roboty. A jak przyjdzie katastrofa… Wichura… powódź…? To kogo wzywają? Dawniej to jeszcze były czyny wojskowe… Ile człowiek krwi oddał honorowo…Uzbierałoby się tego… i czego się człowiek dorobił? Choroby serca i tyle… a tu widzi pani… Syn pogrzebie trochę we włosach i o… luksus…

Matka

Fredziu, proszę cię…

Lilka

Powinien się pan cieszyć, że syn tak sobie radzi…

Ojciec

Pewno, że się cieszę… Tylko mówię, że świat taki niesprawiedliwy…

Matka

Wandzia jest lekarzem dadzą sobie radę… powiedz lepiej Wandziu gdzie planujesz pokoik dla dziecka?

OJCIEC

A co? To ja o czymś nie wiem? Zuch chłopak! Żołnierza spłodził!

MATKA

Na zakłopotaną minę WANDY

No… ja tak tylko na przyszłość pytam…

Wanda

Nie wiem… Jeszcze się nie zastanawialiśmy gdzie….

Matka

To najwyższy czas. Wolałabyś chłopca, czy dziewczynkę?

Wanda

Ja…

LILKA

Nalewając wszystkim białego wina, koniaku…

Żołnierz. Jak by co, to będzie na pewno żołnierz.

Matka

Do WANDY

Nic nie mów. Paweł zawsze był dobrym dzieckiem. A on i z dziewczynki i z chłopczyka będzie się cieszył… Byle było zdrowe…

PAWEŁ

Mamo… Proponuję usiąść do stołu…

OJCIEC

Koniak? Wino? A co to ja chory jestem? Wódki, teściowo! Na tego chłopaka !

Scena M. - Kamera sektor 6 – W kuchni Sebastian broni się przed natarczywością MAJKI.

Scena 14.

WNĘTRZE. DZIEŃ. MIESZKANIE PAWŁA I SEBASTIANA. KUCHNIA. OJCIEC, SEBASTIAN, MAJKA

Sebastian

Przestań. Tu nikogo nie ma, nie musimy… I bardzo panią przepraszam, ja sobie nie życzę….

MaJka

Nie bądź taki sztywniak… Poza tym jestem w pracy…

Sebastian

Płacimy pani za… usługi nietypowe…

MaJKA

Ale mogłabym dorzucić coś od siebie… W promocji…ja mogę i nietypowo Sebuś….

Sebastian

Dziękuję, ale…

MAJKA

Słuchaj miałam już różnych facetów… grubych, chudych, starych, młodych…Arabów… Żydów… Murzynów… kolor nie gra roli… ale geja nie miałam nigdy… Strasznie mnie kręcisz… Chcesz zobaczyć jak mam mokro….

MAJKA przytula się do Sebastiana, w tej chwili do kuchni wchodzi Ojciec.

Sebastian

Przepraszam…

Ojciec

Nic nie szkodzi… Żołnierz jestem, a nie jakaś baletnica, wiem, że jak jest chłopak i dziewczyna sam na sam, to… krew nie woda…

MAJKA wybucha śmiechem i wychodzi.

Scena N. – kamera – sektor 6. Goście siedzą przy stole. Rozmawiają. Lilka z Wandą stawiają na stole potrawy. Sebastian to wszystko obserwuje, dyryguje, na migi, co gdzie… MAJKA ubawiona jako jedyna pije wódkę z OJCEM Pawła. Jest coraz bardziej wstawiona.

Scena 15.

WNĘTRZE. DZIEŃ. MIESZKANIE PAWŁA I SEBASTIANA. LILKA, WANDA, PAWEŁ, SEBASTIAN, MAJKA, OJCIEC, MATKA

Matka kroi sobie kawałek pasztetu.

Matka

Wspaniały ten pasztet… To wszystko twoja robota Wandziu?

Wanda

W panice

Nie, nie, to… mama robiła… ja mieliłam tylko…

Lilka rzuca jej mordercze spojrzenie.

Matka

Może mi pani, pani Lilko zdradzić sekret…on ma taaaki smak…szuka słów… co to jest?

Lilka

Najpierw gotujemy gęś razem z warzywami, słoniną i przyprawami… Wątróbki odkładamy na bok…

Matka

Zdziwiona

Gęś? Wydaje mi się, że to pasztet mięsny…

Lilka napotyka karcący wzrok Sebastiana.

Lilka

Uważniej ogląda pasztet

Ach rzeczywiście… Bo ja robiłam dwa pasztety. Myślałam, że Wanda podała w pierwszej kolejności drobiowy…

Matka

Aha… Ja też często robię drobiowy… a to nie tak częste… Jakich przypraw pani tu dodała?

Sebastian upuszcza coś na podłogę i pociąga za sobą Wandę, która siedzi obok niego. Pod stołem mówi szeptem:

SEBASTIAN

Gałka, gałka muszkatuowa, dużo gałki…

WANDA

Gałka. Tu są cztery rodzaje mięsa, ale ten smak to gałka muszkatołowa..

Lilka

zdumiona znajomością kuchni u Wandy

Właśnie. Tak samo zresztą robiłam drobiowy, tylko zamiast drobiu wstawiłam te mięsa…

MAJKA

Jednym słowem wszystko to samo, tylko nie używamy do tego ptaka… Za ptaka Pawła!

Wstawiona MAJKA śmieje się ze swojego dowcipu. OJCIEC Pawła jej wtóruje. Wanda dla zatuszowania podnosi butelkę białego wina. Nalewa matce.

Wanda

Pasztet najlepiej smakuje z winem.

Sebastian

Nie wytrzymuje

Tak, ale nie z białym… może być rose… jest tam…

LILKA

Chyba, żeby był z ryby…

MATKA

Pasztet z ryby?

MAJKA

Do sebastiana

Mówiłam, ci w kuchni Pawełku KOCHANIE, że kolor ptaka nie gra roli…

Wszyscy spoglądają na nią zaskoczeni.

Ojciec

Pawełku? Mówił pan, że ma pan na imię Sebastian…

Sebastian

Bo to prawda, ale… Majka czasami mówi na mnie Pawełku…

MAJKA wybucha śmiechem

MAJKA

Myli mi się, bo z obydwoma jestem blisko!

Wszyscy patrzą na nią przerażeni… MAJKA to spostrzega, ale wywołuje to u niej tylko śmiech.

To znaczy nie miałam nic takiego na myśli, o czym wy myślicie! Oj Świntuchy! Grozi im palcem rozbawiona.

Do OJCA. Świntuchu!!! Zobaczymy jak ptak fruwa?

Sebastian

KOCHANIE! Upiłaś się!

Sebastian wstaje. Mówi do Lilki.

Może ja pani pomogę zebrać brudne talerze…

Scena O. - kamera sektor 6-LILKA i SEBASTIAN idą do kuchni, przy akompaniamencie śmiechu Majki.

 

Scena 16.

WNĘTRZE. DZIEŃ. MIESZKANIE PAWŁA I SEBASTIANA. KUCHNIA. LILKA, SEBASTIAN

Sebastian z Lilką w kuchni.

Sebastian

Prosiłem panią, żeby pani zapamiętała kolejność podawania przystawek.

Lilka

Ale przestań. Kolejność…Co ty jesteś jakiś zawiadowca na kolei…? Ta Majka nam da popalić, nie?

Sebastian

Dwa tygodnie przygotowywałem to menu, a pani nie odróżnia pasztetu z drobiu, od mięsnego?

Lilka

Idź ją poproś tu na chwilę…

Sebastian

Mówiłem… A potem pani córka nalewa wszystkim białe wino do pasztetu. Bardzo panią proszę, żeby pani, chociaż dobrze podała moją indyczkę.

Pauza

Majkę? Odwiozę zaraz do domu… znaczy…tam skąd przyjechała…Cały czas się do mnie przystawia…

Maju! Maju, mogę cię prosić kochanie!

Scena P. - Kamera sektor 6- Rodzice Pawła siadają obok siebie.

Scena 17.

WNĘTRZE. DZIEŃ. MIESZKANIE PAWŁA I SEBASTIANA. WANDA, PAWEŁ, MAJKA, OJCIEC, MATKA, potem LILKA, SEBASTIAN

Przy stole Paweł siedzi koło Wandy. Obok Pawła MAJKA, która szepcze mu coś do ucha. Po chwili wybucha śmiechem.

WANDA

Majka! Sebastian cię wołał z kuchni!

MAJKA

Co ty powiesz?! Nie słyszałam! Opowiadałam żart… posłuchajcie… jaka jest różnica między….

Do rodziców Pawła

Bardzo macie państwo miłego synka…

PAWEŁ

Sebastian prosił cię o pomoc?!

PAWEŁ zły, zrywa się i biegnie do kuchni. Wanda w ostatniej chwili łapie go za brzeg marynarki i sadza obok siebie z drugiej strony, dalej od Majki.

WANDA

Poradzi sobie…

Do Majki przez zęby po cichu

A propos różnicy…Zapomniałam ci powiedzieć, Maja, że nie oddam ci tych pieniędzy, co ci obiecałam, a jak jeszcze jednego wypijesz to ci ich w ogóle nie oddam, a jeszcze w łeb dostaniesz!

OJCIEC

Uuuu! Paweł! Uważaj. Zazdrosna kobieta to nie żarty. Możesz jeszcze oberwać i będziesz żałował.

Do Wandy

Brawo! Synowo! Mores musi być!

Matka

Wraca z toalety, do ojca z niepokojem

Jak się czujesz?

Ojciec

Dobrze. I przestań mnie, co chwila wypytywać jak jakąś starą babę.

Matka

Proszę cię, żebyś się nie przejadał. Bardzo jesz dzisiaj…

Ojciec

No, bo nie ty gotowałaś…

Matka

Jak możesz, ja się tak staram… tyle lat…

Ojciec

Jak zwykle przesadzasz.

MATKA

Fredziu! Nie szalej… proszę cię

W tej chwili do salonu wchodzą Lilka i Sebastian. Sebastian niesie półmisek z indykiem.

MAJKA

Rzuca się do Sebastiana.

Zatańczymy?

Sebastian

Rano? W Wielkanoc? Przepraszam, ale moja narzeczona jest sierotą, wychowała się w Domu Dziecka i nie umie się znaleźć… A teraz spacialite de la maison…

MAJA

Co ty pierdzielisz?

Lilka

Indyk pieczony, nadziewany.

Sebastian

Ściśle mówiąc indyczka…

MAJKA

Widocznie pani Lilka nie zaglądała jej pod ogon…

Tylko ojciec wybucha głośnym śmiechem.

MATKA

Pani Majeczko. To jest poranek po Zmartwychwstaniu Chrystusa, zaraz pani to opowiemy… Mój mąż też w tym swoim wojsku…

wanda

Zapraszamy… Mamo… pokroisz indyka…czkę?

MATKA

Pawełku, jakie ty masz szczęście! A z panem Sebastianem to JA bym się ożeniła… co to za mężczyzna! Pani MAJKA będzie miała wyrękę… ja jeszcze takiego mężczyzny nie widziałam…Pawełku ucz się! To i Wandzia będzie miała pociechę…

MAJKA

Pocieszymy się obie…

zaczyna śpiewać

Więc pijmy wino! Szwoleżerowie…

Ojciec natychmiast się dołącza do śpiewu…

Scena R. – kamera – sektor 6. Biesiady ciąg dalszy. Lilka kroi indyka. Wszyscy jedzą. MAJKA i Ojciec śpiewają.. Potem na stół wyjeżdżają desery. Lilka stawia „swój” mazurek swój sernik.

Scena 18.

WNĘTRZE. DZIEŃ. MIESZKANIE PAWŁA I SEBASTIANA. LILKA, WANDA, PAWEŁ, SEBASTIAN, MAJKA, OJCIEC, MATKA

Ojciec zajada się mazurkiem, śpiewając z Majką „My pierwsza brygada”. Śpiewa też teraz i Wanda i Lilka. Sebastian usługuje wszystkim. Nakłada. Matka patrzy za nim urzeczona.

MATKA

I pan jest jeszcze do tego wszystkiego chirurgiem…

Ojciec zabiera Sebastianowi z ręku ukrojony kawałek mazurka dla MATKI

Matka

Fredek!… prosiłam…

ojciec

Nie mogę się powstrzymać. W życiu nie jadłem lepszego mazurka.

Wanda

Mama piekła…

Szybko dodaje

To znaczy…

Lilka

Tak… Ale sernik też dobry, prawda?

Paweł

Sernik jest najlepszy!

Sebastian obrażony na Pawła, zazdrosny o pochwały dla LILKI stawia przed nim swój deser.

Sebastian

MAJKA!... Przygotowała niespodziankę, placki z syropem klonowym. Ulubione danie Pawła!

Majka stara się nie wybuchnąć śmiechem.

Paweł

Dziś wolę sernik…

Sebastian

Stawiając butelki

W takim razie nigdy już w swoim życiu nie zjesz placków!

Matka spogląda na nich uważniej.

Ojciec

A ja zjem teraz i placki! Na następne święta musicie koniecznie przyjechać do Grudziądza… Wszyscy…

Sebastian wychodzi, Paweł zrywa się i idzie za nim.

Ojciec zaczyna ciężko oddychać.

Matka

Mówiłam ci, żebyś nie jadł tyle słodkiego. Doktor Bednarski ci zabronił.

Ojciec

Daj mi spokój z tym konowałem… Nic mi nie jest… Muszę tylko chwilę odpocząć…

Ojciec wstaje od stołu.

Lilka

Paweł! Zaprowadź ojca do sypialni…

Paweł nie odzywa się ani nie wraca. LILKA i WANDA wymieniają przestraszone spojrzenia

LILKA

Do WANDY

Ułóż mu nogi wysoko..

WANDA

Chodź…. tato…

Ojciec marudzi, ale idzie z WANDĄ.

Matka

Gdzie jest Paweł? Pani Maju, gdzie jest pani narzeczony?

MAJKA

Chłopcy są moim zdaniem w klo!

LILKA

Majka! Idź nastaw jeszcze raz wodę na herbatę!

Scena S. – kamera – sektor 6. WANDA wprowadza ojca Pawła do sypialni. Ojciec wygodnie rozsiada się na fotelu.

Scena 19.

WNĘTRZE. DZIEŃ. MIESZKANIE PAWŁA I SEBASTIANA. DRZWI DO TOALETY. WANDA, PAWEŁ, SEBASTIAN.

WANDA, puka do drzwi.ZA drzwiami słychać szeptaną awanturę.

WANDA

Wpuście mnie, do cholery!

Sebastian otwiera drzwi. WANDA wchodzi.

Scena T. Kamera sektor 6- Majka pijana z kieliszkami i butelką wódki wchodzi do OJCA do sypialni śpiewając…

Scena 20.

WNĘTRZE. DZIEŃ. MIESZKANIE PAWŁA I SEBASTIANA. SYPIALNIA. OJCIEC, MAJKA, potem LILKA,

MAJKA stawia wódkę i kieliszki koło fotela.

Ojciec

Oj, oj szwoleżerze…

MAJKA

Oj ptaku! Ptaku!

Ojciec

MAJKA

Słabo panu, to niech pan się trochę rozepnie…

MAJKA rozpina guziki i rozwiązuje krawat. W tej chwili do sypialni wchodzi LILKA. Mimo, że jej czynności są niewinne, dla niej sprawa jest jasna.

LILKA

Co ty wyprawiasz, do ciężkiej cholery? Nie możesz się powstrzymać?

MAJKA jest oburzona, że została niesłusznie posądzona.

MAJKA

Odbiło ci? Myślałaś, że rwę chorego faceta? Tobie chyba kompletnie odwaliło.

OJCIEC

Proszę pani, to pomyłka, pani Majka tylko….

MAJKA

Nie tłumacz się! Robimy, co nam się podoba i na co mamy ochotę!

LILKA

Nie rób scen. Ja się panem zajmę…

MAJKA

kpiąco

Ty się nim zajmiesz? Jak kojfnie to będziesz odpowiadać….

LILKA

Uspokój się. Jak ty się zachowujesz?

MAJKA

Co ci do tego!? Dobrze jestem dziwką, ale pedały i lesbijki na pewno nie będą mnie uczyły moralności!

LILKA

Kto jest lesbijką?

MAJKA

Wanda!

Scena U- Kamera sektor 6- Matka szuka innych błądząc po mieszkaniu. Natyka się na wychodzących z ubikacji PAWŁA, SEBASTIANA i WANDĘ. Staje zdumiona.

 

Scena 21MIESZKANIE PAWŁA I SEBASTIANA. WSZYSCY. KORYTARZ.

MATKA

Pawełku! Co tu się dzieje?! Dlaczego byliście we trójkę w toalecie? Ja z tego nic nie rozumiem…

Nadchodzi OJCIEC Z LILKĄ I MAJĄ

Wanda

nieśmiało

Podam kawę…

Ojciec

Do żony..

Helenko, pani rozluźniała mi krawat a pani LILKA pomyślała…

MAJA chce coś powiedzieć, ale trzymająca ją za fraki LILKA wpycha ją do pokoju obok i zatrzaskuje drzwi, trzymając klamkę. Tamta bije pięściami w drzwi…

MAJKA

Zza drzwi…

Wypuszczaj mnie ty małpo! Pedały! Lesby! Policja! Ratunku! Zboczeńcy!

OJCIEC

A….a ….potem obie panie sobie….O co tu chodzi…?

Lilka z Wanda wymieniają przerażone spojrzenia.

Paweł

Tato….

SEBASTIAN

Mamo…

PAWEŁ

Sebastian!… Myślę, że od dawna jestem wam winien rozmowę i wyjaśnienia. Uniknęlibyśmy tej idiotycznej sytuacji.

SEBASTIAN

Do Pawła, patrząc na OJCA..

Gdzie schowałeś mój aparat do mierzenia ciśnienia, do cholery!

PAWEŁ

Pauza

Wanda nie jest moją dziewczyną. Od dwóch lat żyję z Sebastianem…

Cisza.

MATKA

Zygfryd!

SEBASTIAN

Aparat!

Pawel rzuca się po aparat.

Po czym zastępuje jeszcze cztery sceny kończące....